Odetchnąłby z ulgą, gdyby tylko mógł sobie pozwolić na okazanie reakcji. Zniknięcie Stanleya było mu zdecydowanie bardziej na rękę niż jego aresztowanie i sprowadzenie przed oblicze Wizengamotu. A następnie odesłanie prosto do przytulnej celi w Azkabanie. Oczywiście teleportowanie się razem z Sophie było w tym przypadku nieco kłopotliwe, ale to kwestia, nad którą będzie musiał pochylić się nieco później. Teraz trzeba było jeszcze przez chwilę pociągnąć całą tę szopkę. I przy okazji spróbować też wycofać się stąd w taki sposób, który nie sprowadzi mu na głowę niepotrzebnych problemów.
- Poszukiwany? - powtórzył? W takim momencie rodzic, który dba o swoje dziecko nie powinien się wycofać, prawda? Dlatego też Robert zamierzał brnąć w to dalej. Dopytywać. Wprowadzać zamęt. Utrudniać aurorom wymianę informacji. Być tym ojcem, którego służby najchętniej wyprowadziłyby na zewnątrz Dziurawego Kotła. A przy okazji kazały zgłosić się po konkretne informacje najwcześniej po upływie 48 godzin, kiedy już uda się ustalić szczegóły całego tego zajścia. - Proszę mnie nie ignorować! Za co Stanley Borgin jest poszukiwany? Dokąd zabrał moją córkę?!
Oczywiście doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że swoim zachowaniem w niczym nie pomaga. Aczkolwiek dokładnie taki był jego cel, kiedy zdecydował się ruszyć w kierunku Atreusa. Chciał wprowadzić trochę chaosu. Zamieszania. A jeśli przy okazji Bulstrode chlapnąłby coś na temat powodu poszukiwań i tak dalej - to zawsze mogło się w przyszłości przydać. Tego rodzaju informacje były na wagę złota. Zwłaszcza, kiedy wpadały w ręce zupełnie niespodziewanie. Przypadkiem.
- Moja córka to lekkomyślna dziewczyna, o niczym mnie wcześniej nie informowała. Gdybym wiedział, nie zgodziłbym się na jej udział w tej farsie. - odpowiedział, nawet nie musząc się silić na to, aby okazać wiążącą się z tym irytacje. Choć jeszcze kilka minut temu głośno oklaskiwał swoją córkę, gratulował jej zwycięstwa, to teraz wcale nie krył się z tym, jak sprawy miały się w rzeczywistości. - Zostałem o wszystkim poinformowany przez panią Fairfax. A przy okazji poproszony o nakreślenie kilku słów na temat Sophie.