Samospełniająca się przepowiednia w zarzuconym na ramiona mundurku, podkoszulku i szelkach, ze złamanym nosem i determinacją w ciemnych oczach, aby sprzeciwiać się temu, co zapisane przez los. Urodził się w rodzinie wojowników, trzymał drewniany miecz wcześniej, niż nauczył się chodzić. Policzek Vakela zasmakował jego temperamentu, nad którym pracował, bogowie wiedzą, pracował nad ogniem, który go wypełniał. Chciał być wodą, płynącą, łagodną wodą, ale tej było w jego horoskopie tak niewiele, w całości przeważał znacząco płomień, połowa w stosunku do ziemi, powietrza i wody razem. Jego skóra, tak ciepła, że ogrzewała każdy skrawek jego ubrania i lodowate dłonie, aby odciąć serce od czynów rąk. Morpheus chciał być kimś innym, niż zapisały dla niego gwiazdy.
Zerknął tylko na Anthony'ego, przelotnie i machnął mu ręką, aby ten odszedł, nie przejmował się, przecież to załatwią we dwójkę, tak przecież było. Byli z Ravenclaw, tutaj sprawy załatwiało się inaczej. Emocje miały w nosie jednak ludzkie, mechaniczne podziały i racjonalizacje, mądrości uczonych, gdy pasja pojawiała się w spojrzeniu. Bo gdy Longbottom patrzył na Vasilija, zapominał nawet, jakiego koloru jest śnieg, a popchnięty do tyłu, cofnął się, jak partnerka w tańcu, która poddaje się intuicji organizmu na ruchy prowadzącego partnera. Słuchał go, bo chciał, aby zostawił mu po sobie zbyt dużo słów niźli niedostatek.
Trygon pomiędzy Marsem i Lilith. Byk w Wenus.
— Żeby przeprosić — ściśnięte gardło nie pozwoliło mu na powiedzenie tego głośno. Zwierzęce instynkty w nim krzyczały, aby szarpnąć nim też, widział w wyobraźni, widział w przyszłości, w zamiarach i wiedział, że Dolohov też to będzie widział, jeśli rzeczywiście jest wieszczem, wszystkie miejsca, za które mógł go złapać, aby wybić mu staw z barku, aby rzucić go na jeden ze stołów, w końcu po prostu odepchnąć i rzucić się na niego z pięściami. Ale cofał się, krok za krokiem, gdy Vasilij go trzymał za szatę. Nie chwycił za różdżkę, nie rzucił zaklęcia odpychającego.
— Czemu oddałeś mi teraz. Czemu nie wtedy? Nie rozumiem. — Kolejne słowa, które nie miały znaczenia w ogólnym rozrachunku wszechświata, ale miały teraz, bo Longbottom zwyczajnie nie rozumiał.