26.06.2024, 10:39 ✶
Próbuję zagasić trawę
Dwa oszczepy wyglądały mizernie i pewnie ani nie uszkodziły korzeni, ani nie podruszyły ziemi, ale zaraz potem Morpheus wprowadził w czyn ich krótką wymianę zdań o konieczności wyrwania chwasta. Anthony zaśmiał się serdecznie:
– Frank nigdy nie zrobiłby tego tak dobrze jak Ty! – Krzyknął w zachwycie nad umiejętnościami towarzysza z podobnym entuzjazmem z którym uśmiech wywoływał na jego ustach namiot confetti. Liczył że i Isaac nie zawiódł jego oczekiwań, ludzie opuszczali tę przerośniętą zagrodę, ufał więc, że stażysta świetnie sobie radzi. Pogratuluje mu jednak później.
Jego stalowe oczy szybko omiotły pole walki, dokończenie dzieła pozostawił Longbottomowi, skupiając się na ubezpieczaniu tyłów i tłumieniu w zarodku potencjalnych drobnostek, które zignorowane mogłyby wybuchnąć im w twarz. Był do tego w pewien sposób przyzwyczajony, zestaw umiejętności czynił z niego niekoniecznie postać walczącą w zwarciu, ale dobre wsparcie pilnujące pleców.
Dlatego teraz gdy zobaczył dym unoszący się przy ziemi, wiedział że igrają z ogniem i liczy się każda sekunda. W dwóch słowach dał znać skupiającemu się na utrzymaniu potwora w powietrzu Morpheusowi gdzie się przemieszcza i podbiegł w kierunku zapruszonego płomienia. Skoncentrował się na przepływie mocy przez swoje ciało, by szerokim zagarniającym gestem wypuścić moc rozproszenia rozległym kocem na podłoże, tak aby zadusić problem rozsypanego magicznego ognia w zarodku.
– Frank nigdy nie zrobiłby tego tak dobrze jak Ty! – Krzyknął w zachwycie nad umiejętnościami towarzysza z podobnym entuzjazmem z którym uśmiech wywoływał na jego ustach namiot confetti. Liczył że i Isaac nie zawiódł jego oczekiwań, ludzie opuszczali tę przerośniętą zagrodę, ufał więc, że stażysta świetnie sobie radzi. Pogratuluje mu jednak później.
Jego stalowe oczy szybko omiotły pole walki, dokończenie dzieła pozostawił Longbottomowi, skupiając się na ubezpieczaniu tyłów i tłumieniu w zarodku potencjalnych drobnostek, które zignorowane mogłyby wybuchnąć im w twarz. Był do tego w pewien sposób przyzwyczajony, zestaw umiejętności czynił z niego niekoniecznie postać walczącą w zwarciu, ale dobre wsparcie pilnujące pleców.
Dlatego teraz gdy zobaczył dym unoszący się przy ziemi, wiedział że igrają z ogniem i liczy się każda sekunda. W dwóch słowach dał znać skupiającemu się na utrzymaniu potwora w powietrzu Morpheusowi gdzie się przemieszcza i podbiegł w kierunku zapruszonego płomienia. Skoncentrował się na przepływie mocy przez swoje ciało, by szerokim zagarniającym gestem wypuścić moc rozproszenia rozległym kocem na podłoże, tak aby zadusić problem rozsypanego magicznego ognia w zarodku.
Rozpraszanie IV: koc gaśniczy na trawę
Rzut PO 1d100 - 56
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana