26.06.2024, 21:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.06.2024, 13:22 przez Dægberht Flint.)
sierpień, gdzieś hen daleko stąd
Moja droga,
list, który sięgnął dzięki Tobie oczu moich, wprowadził mnie w stan głębokiego zaniepokojenia. Mógłbym uczynić tę wiadomość krótką, zakończyć ten wywód na zapewnieniu, że zobaczysz mnie w Docklands londyńskich przed jesienią jeszcze. Kim bym jednak był, gdybym nie wykorzystał każdego skrawka papieru na to, by dać upust myślom swoim, wiesz sama, jak cisza mnie czasem męczy i jak wielkim cierpiętnikiem się staję, kiedy wybrzmiewać we mnie zaczyna lęk przed pustką. Siedzę teraz w kajucie mojej. Wczoraj, żem był na lądzie, w takim zagajniku. Jednym z takich paskudnych, zwilgotniałych, pleśnią śmierdzących. Trochę tak sobie teraz Anglię wyobrażam. Jakby Pokątną miała owiać stęchlizna godna rozkładającego się truposza. Mam do Ciebie wiele pytań, żadnego nie zadam, nie masz mi teraz jak odpisać.
Dokądś teraz zmierzam, nie umiem Ci wytłumaczyć, co ciągnie mnie w stronę tychże gór, ale silne jest przeczucie, jakie nakazuje mi stawić się tam przed obraniem kierunku na Wyspy. Powinienem płynąć do Ciebie, do Was od razu, wiem o tym Victorio, ale serce moje, przekleństwo czy skarb - nie potrafi porzucić tej sprawy, nim nie upewnię się, że wszystko tam dopiąłem, chociaż ciągle teraz myślę o Tobie.
Zaraz zawieje wiatr, obiorę kurs. Nie będziesz z tym sama. Oby ten wiatr ciepłym był dla Ciebie, a jeżeli takim nie będzie, to go takim uczynimy.
Niech Matka ma Cię w swojej opiece,
Berht
P.S. Mam nadzieję, że nie jest to wielki problem, ale ptak, jaki ten list dostarczył, nie odnajdzie mnie raczej. Wabi się Bosman. Jeśli możesz przypilnować, aby kot jej jakiś nie zżarł, to będzie wielce pomocne.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr