Zaklęcie nie było idealne, ale przynajmniej pozwoliło na to, aby pozbyć się kolejnej macki, kolejnej części tej cholernej rośliny. Widząc efekty swoich działań, Penny była gotowa na to, żeby spróbować raz jeszcze. Mogła tak do skutku, byle tylko osiągnąć zamierzony cel. Zanim jednak zdążyła choćby machnąć różdżką, swoimi działaniami uprzedził ją Morpheus Longbottom - raz i drugi. Pierw udało mu się wyciągnąć sporą część rośliny na powierzchnie, a następnie swoje działania powtórzył.
Czy był sens wchodzić mu w paradę?
- Wykończmy to! - zawołała, starając się zwrócić uwagę pozostałych na to, że ich szanse znacząco wzrosły. Może nawet mogli być już pewni zwycięstwa?
Tym razem nie zamierzała stawać okoniem. Zamrozić i roztrzaskać. Tak brzmiał wcześniejszy plan. Skoro inne opcje nie wyszły, trzeba było zdecydować się na kolejną. Może tym razem szczęście dopisze. A jeśli nie - dzieła dokończy Longbottom. Zdawać by się mogło, że na ten moment radził sobie z tym wszystkim chyba najlepiej.
Machnęła różdżką raz. Celem było zamrożenie możliwie największej części korzeni. Nie obchodziła ją reszta rośliny. Tylko same korzenie. Jeśli się nie udało za pierwszym razem - Penny ponowiła. Jedynie roztrzaskanie pozostawiła w gestii pozostałych. Nie sądziła, żeby sama dała radę to zrobić.
Dwa rzuty na transmutacje - zamrożenie korzeni
Akcja nieudana
Sukces!