29.06.2024, 15:37 ✶
Słuchając, jak Brenna beszta Sebastiana, Peregrinus poczuł się poniekąd współodpowiedzialny, w końcu to on stał się powiernikiem sekretu nieprzeznaczonego dla jego uszu. To nie było tak zresztą, że Macmillan sam wyskoczył z tajemnicami Ministerstwa. Trelawney zobaczył najpierw przedmiot w swojej wizji, a egzorcysta wprowadził ich w temat artefaktu, dopiero gdy postanowili z Isaakiem udać się na jego poszukiwania. No właśnie, z Isaakiem. O ile szanse na to, że wróżbici w Prawach Czasu postanowią zabawić się w laboratorium małego nekromanty były raczej niewielkie, tak współpracujący z gazetami gadatliwy historyk mógł nieco bardziej realnie zagrozić poufnym informacjom.
— Naprawdę, nie zamierzam puszczać w świat niczego, co tu widziałem i słyszałem — zapewnił czarodziej, tym razem nieco mniej mętnie niż wcześniej. Nie wchodził w szczegóły tego, jakie dokładnie były okoliczności poznania przez niego tych faktów; ginąć na wzgórzu obrony krewniaka nie było na ten moment sensu, ale chociaż tyle mógł zrobić, żeby poprawić sytuację.
W międzyczasie jego uwagę zdążyło już przykuć coś innego. Brenna wymieniła nazwiska tych, którzy pozostali w ośrodku. Pierwszy: Morpheus. Morpheus Longbottom, do którego wysłał niedawno list w imieniu Vakela, niemal wyprawiając tym szefa na tamten świat. Drugie, istotniejsze w tej sytuacji: Millie.
— Millie Moody? — upewnił się, ale nie podejrzewał innej odpowiedzi.
Do tej pory trzymał się przekonania, że gdy tylko będzie ku temu okazja, ucieknie prosto do domu i wyjdzie dopiero następnego dnia rano. Rzucenie tego nazwiska dodało nowy przystanek na jego liście. Nagle i jemu zaczęło zależeć na czasie.
Nim zaczął rozglądać się za odpowiednim na czaszkę naczyniem, zdążył jeszcze zarejestrować zaskakująco niejednoznaczną odpowiedź Patricka. Brzmiało jak szansa, jednak nie był to czas ani miejsce na zastanawianie się nad tym, jak i czy próbować przy tej okazji otworzyć sobie drzwi do Ministerstwa Magii.
Co do zaś naczynia — wbrew wątpliwościom Atreusa, po krótkiej eksploracji ruin się znalazło. W czasie więc, gdy pozostali skupili się na ekranowaniu czaszki, Peregrinus podjął się wypalenia w poczerniałym pudełku run mających utworzyć barierę dla energii pochodzącej z czaski.
Jeśli więc wszystko w kwestii otoczenia artefaktu magią rozpraszającą poszło dobrze i nikt nie złożył protestu, skrzyneczka była gotowa do zapieczętowania w niej przedmiotu.
— Naprawdę, nie zamierzam puszczać w świat niczego, co tu widziałem i słyszałem — zapewnił czarodziej, tym razem nieco mniej mętnie niż wcześniej. Nie wchodził w szczegóły tego, jakie dokładnie były okoliczności poznania przez niego tych faktów; ginąć na wzgórzu obrony krewniaka nie było na ten moment sensu, ale chociaż tyle mógł zrobić, żeby poprawić sytuację.
W międzyczasie jego uwagę zdążyło już przykuć coś innego. Brenna wymieniła nazwiska tych, którzy pozostali w ośrodku. Pierwszy: Morpheus. Morpheus Longbottom, do którego wysłał niedawno list w imieniu Vakela, niemal wyprawiając tym szefa na tamten świat. Drugie, istotniejsze w tej sytuacji: Millie.
— Millie Moody? — upewnił się, ale nie podejrzewał innej odpowiedzi.
Do tej pory trzymał się przekonania, że gdy tylko będzie ku temu okazja, ucieknie prosto do domu i wyjdzie dopiero następnego dnia rano. Rzucenie tego nazwiska dodało nowy przystanek na jego liście. Nagle i jemu zaczęło zależeć na czasie.
Nim zaczął rozglądać się za odpowiednim na czaszkę naczyniem, zdążył jeszcze zarejestrować zaskakująco niejednoznaczną odpowiedź Patricka. Brzmiało jak szansa, jednak nie był to czas ani miejsce na zastanawianie się nad tym, jak i czy próbować przy tej okazji otworzyć sobie drzwi do Ministerstwa Magii.
Co do zaś naczynia — wbrew wątpliwościom Atreusa, po krótkiej eksploracji ruin się znalazło. W czasie więc, gdy pozostali skupili się na ekranowaniu czaszki, Peregrinus podjął się wypalenia w poczerniałym pudełku run mających utworzyć barierę dla energii pochodzącej z czaski.
Jeśli więc wszystko w kwestii otoczenia artefaktu magią rozpraszającą poszło dobrze i nikt nie złożył protestu, skrzyneczka była gotowa do zapieczętowania w niej przedmiotu.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie