- W takim razie zapewne powinniśmy przenieść się bliżej sceny. - zasugerowała. Choć nie uważała tego za najlepszy pomysł, starała się robić dobrą minę do złej gry. Jakoś sobie przecież poradzi. Poza tym, obiecała przecież ciotce, że odpowiednio zaopiekuje się Matthiasem. Celine zawsze starała się danego słowa dotrzymać. - Dopijmy tylko herbatę, proszę.
Wolałaby nie musieć zbliżać się do sceny z herbatą. W zasadzie, to z jakimkolwiek napojem, który można było łatwo na kogoś wylać. Wygodniej było wypić herbatę jeszcze tutaj, a dopiero później dołączyć do ludzi zebranych przed sceną - modląc się przy okazji do Matki, żeby jej pojawienie się nie wywołało przypadkiem nadmiernego zainteresowania.
- Agnès wspominała, że starasz się tutaj odzyskać... wenę? Mi czasami oderwanie się od tego wszystkiego nad czym pracuje, pomaga nabrać sił i nabrać jakby... świeżości? - zasugerowana, przekonana o tym, że był przecież pisarzem. Pisarzem, który po napisaniu pierwszej książki, zmagał się z pewnym kryzysem. Potrzebował zmiany otoczenia, żeby być w stanie ponownie skupić się na swojej pasji. Bo pisarstwo najpewniej musiało wynikać z pasji? Tak przynajmniej widziała to Celine. Nie potrafiła sobie wyobrazić, żeby ktoś wybrał taką ścieżkę kariery w celach wyłącznie zarobkowych. - Artemis mogłoby w tym pomóc. Tak samo jak Srebrne Różdżki. Albo klub podróżniczy. Jak on się nazywał... nie mogę sobie teraz przypomnieć. - westchnięcie. Sama, niestety, nieszczególnie się tymi wszystkimi organizacjami interesowała. Coś wiedziała, coś wydawało jej się, że wie. I na tym właśnie się to kończyło. Akurat Celine do szczęścia żadnej z nich nie potrzebowała.
Albo przynajmniej tak właśnie jej się wydawało.
Zgodnie z wcześniejszą sugestią, upiła kilka łyków herbaty. Nie śpieszyła się z tym zanadto, bo i nie było jej śpieszno z tym, aby wreszcie przenieść się pod scenę. Mimo tego, ze szklanki ubyło całkiem sporo jej wcześniejszej zawartości. Ciężko byłoby blondynce zarzucić, że celowo to przeciągała.
- Wiesz, zapomniałabym przy tym wszystkim o Muzie. Muza powinna najbardziej odpowiadać Twoim potrzebom. - odezwała się ponownie, nagle przypominając sobie, że przecież istniała organizacja, do której będący pisarzem Matthias, powinien najlepiej pasować. Powinien był najlepiej się w niej odnaleźć. - Nazwa jest tu trochę myląca, ale... po prostu sprawdź.