• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles

[grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#3
08.01.2023, 03:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2023, 03:52 przez Julien Fitzpatrick.)  
Chętnie odpowiedziałby na spekulacje Camerona, być może nawet je rozwinął, ale stłumiony krzyk dochodzący z pobliskiej alejki pokrzyżował ich plany, sprawił, ze miny zrzedły, a włoski na karku zjeżyły się i to wcale nie z powodu panującego na zewnątrz zimna. Charles nie chciał narażać młodszego przyjaciela na takie niebezpieczeństwa, ale wiedział, że nie potrafiłby sobie wybaczyć, gdyby zostawił tę dziewczynę na pastwę śmierciożercy. Miał wrażenie, że Cameron czułby się podobnie, a fakt, ze tak zwinnie wykonał wykrzyknięte polecenie sprawił, że Charles poczuł coś pomiędzy dumą, a niesamowitym rozczuleniem się. Nie było jednak czasu na uczucia i przemyślenia - był na adrenalinę i rzucenie zaklęć.
- Szybka reakcja - pochwalił Lupina i jego wyczarowaną tarczę, od której odbiło się, wnioskując po stanie budynku, w jaki trafiła struga światła, zaklęcie niewybaczalne. Serce podeszło mu do gardła, nie chciał nawet myśleć o tym, co by się stało gdyby zaklęcie tarczy nie zadziałało. Jeżeli trzeba by było, to ochroniłby Camerona swoim własnym ciałem, uznając, że sam wyliże się z czegokolwiek. Z resztą, Lupin miał w społeczeństwie o wiele ważniejszą rolę ze swoimi zainteresowaniami i tym, w czym był dobry. Uzdrowicieli czy twórców przeróżnych leków nigdy za dużo. Siebie Charlie nie traktował aż tak poważnie, co być może, było błędem, ale nigdy nie potrafił tego zmienić.
- Drętwota! - usłyszał nagle, zanim zdążył dobiec bliżej i złapać nieznajomą jak i Camerona w uścisku, aby teleportować się z miejsca zdarzenia. Drobna blondynka potraktowała Śmierciożerce zaklęciem, ten chyba był jeszcze zbyt oszołomiony wypaloną przez zaklęcie niewybaczalne dziurą w budynku, aby jakkolwiek zareagować, więc padł na śnieg.
Rookwood zamrugał w podziwie, ale nie miał zamiaru zwlekać. Nie mieli gwarancji, że napastnik był sam. Wziął różdżkę w zęby i złapał swoich towarzyszy w mocnym uścisku, aby zaraz poddać się charakterystycznemu uczuciu teleportacji. Wypite wcześniej piwo nie było wlane w organizm w tak dużej ilości, aby ingerować w to, w jaki sposób chłopak poczuł się po przeniesieniu ich z jednego miejsca na drugie. Przeszedł go dreszcz i pierwsze pare kroków, jakie postawił w mieszkaniu Fineasa było raczej chwiejnych, ale liczyło się to, że byli bezpieczni.
Odetchnął z ulgą wyciągając różdżkę z ust i zapalając światło.
- Tutaj jesteśmy bezpieczni - zapewnił, chociaż nie miał wcale aż takiej pewności. Jego brata nie było w mieszkaniu, miał nie wracać do jutra, a na same drzwi i okna rzucone były zaklęcia ochronne, bo w ostatnich tygodniach nie można było sobie tego odpuścić. Charlie spojrzał na dziewczynę, która bez ceregieli opadła na pobliskie krzesło, wyglądała na wyczerpaną, nie miała nawet kurtki, na jej skroni było przetarcie, miała na twarzy zaschniętą krew, a kolana spodni były przetarte. Charles spojrzał na Camerona znacząco.
- Przepraszam, nie... nie wiem, właściwie. - mruknął. Nie chciał zabrzmieć jak debil, nie wiedział co się mówi w takich sytuacjach. 'Mieliśmy spędzić miły wieczór' nie wypadało, bo to by znaczyło, że żałuje uratowania ich, być może, nowej znajomej.
- Chyba trzeba się nią zająć, możesz poćwiczyć przed egzaminami - bąknął tylko, sam był w szoku, serce biło mu jak oszalałe, przymknął na chwilę oczy.
- 'Ona' ma imię. Christie. I radzi sobie dobrze, ale dziękuje wam za pomoc. - dziewczyna mimo swojego stanu wciąż była w stanie być odrobinę sarkastyczna, zmarszczyła też brwi, ale skrzywiła się nieznacznie, gdy rana na skroni zapiekła.
Mieszkanie nie było duże, składało się z salonu, niewielkiej kuchni, holu i dwóch sypialni. Wyglądało na zadbane, ale też nie nazbyt pedantycznie wysprzątane. Na stole stały kubki i poskładane w kupkę talerze, też pare książek i notatników. Kanapę zamiast koców zdobiły ubrania, nawet majtki - i to kobiece -, którymi Charlie nie przejął się w tym akurat momencie, bo miał przecież inne zmartwienia.
- Miło mi, cieszę się, że nasz ratunek Ci zaimponował. Charles, to jest Cameron. - wskazał brodą na przyjaciela - Dasz radę ją wyleczyć? Czy chcesz usiąść? Mogę zrobić herbaty. - zaproponował, bo niezbyt już w tym momencie był pomocny, nie był uzdrowicielem.
- Wiem kim jesteście, chodziliśmy razem do szkoły. - dziewczyna, która chwilę temu przedstawiła się jako 'Christie' spiorunowała ich spojrzeniem, ale Charles nawet jej się nie dziwił, jeżeli faktycznie znała go ze szkoły to też musiała słyszeć dużo plotek na jego, może Camerona też i Heather, temat i to niepochlebnych. Szok jakim był dla niej atak śmierciożercy na pewno nie polepszał sytuacji, więc Rookwood wydawał się bardziej wyrozumiały niż zazwyczaj. Przyglądał się też Camerowoni, położył mu nawet rękę na ramieniu, ponownie, tylko tym razem nie ścisnął jak przy teleportacji, jakby ten potrzebował wsparcia. Wiedział, że ludzie różnie reagują na stresujące sytuacje, zwłaszcza takie, w których zagrożenie jest mordercze, ma dwie nogi i maskę Śmierciożercy.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (4064), Julien Fitzpatrick (4517)




Wiadomości w tym wątku
[grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 05.01.2023, 02:52
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 06.01.2023, 20:41
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 08.01.2023, 03:18
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 09.01.2023, 00:34
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 10.01.2023, 01:06
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 11.01.2023, 22:40
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 21.01.2023, 04:43
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 22.01.2023, 16:53
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 25.01.2023, 02:47
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 28.01.2023, 16:45
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 22.02.2023, 10:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa