30.06.2024, 01:09 ✶
mulciber moonshine
Lyssa nie miała nic personalnie do Charlesa, głównie dlatego że widziała go na oczy pierwszy raz w życiu i zwyczajnie go nie znała, ale jego ponury wyraz twarzy nie pomagał. Smutny jakiś taki był, a Mulciber nie była pewna czy chciała jakkolwiek się tym interesować, nie wspominając już o tym że swoje się tutaj wysiedziała, czekając aż ktoś łaskawie przyjdzie i zajmie się tym wioskowym kramem.
- Miło - cię poznać i że wreszcie ktoś tutaj przyszedł. Obdarzyła go uśmiechem, jednym z rodzaju tych miłych i wyuczonych na przestrzeni lat. Ale równie szybko co pojawił się Charles, pojawił się też jego brat. A Lyssa obdarzyło go wtedy dokładnie takim samym uśmiechem z dokładnie taką samą niewymuszoną łatwością.
- Za co niby miałby cię odsyłać do Norwegii? - zapytała, ale jeśli ktokolwiek liczył że gdzieś w jej spojrzeniu znajdzie takie samo zainteresowanie, jako zadźwięczało właśnie w jej głosie, to powinien być gotowy mocno się przeliczyć. Ale zaraz do całego towarzystwa dołączyła Sophie, wręczając chłopakowi rzeczony powód.
W momencie kiedy przy stoisku pojawiła się reszta Mulciberów, Lyssa przestała zwracać uwagę na to kto znajdował się po drugiej stronie lady, więc nawet nie zarejestrowała, że majaczyła tam Longbottom, którą właśnie próbowała z resztą obsłużyć Sophie. Z resztą, córka Dolohova przez dłuższą chwilę wpatrywała się w znajdującą w dłoni Charlesa świeczkę z jakimś nieodgadnionym wyrazem twarzy - ale przynajmniej nie żadnym obrzydzeniem, które prezentowała jej kuzynka.
- Czy biznes rodzinny Mulciberów aż tak kuleje i potrzebuje pieniędzy, że postanowiliście postawić na szokujące rozwiązania? - zapytała, ale świeczki nie dotknęła, bo tylko tego brakowało, żeby ktoś ją tutaj z nią obfotografował. Brak pieniędzy był też dla niej najprostszym powodem, który przychodził jej w tym momencie do głowy. Bo skoro Sophie bawiła się w domorosłego bimbrownika, to może było faktycznie aż tak źle?
- Wiecie, nie jestem specjalistką, ale takie rzeczy to chyba nie na rodzinnych jarmarkach? Ale pewnie zbilibyście fortunę sprzedając coś takiego do zamtuzów. Takie i... wiecie, w kobiecym kształcie - nawet przy tym nie mrugnęła, czy nie skrzywiła się z zażenowaniem, nawet jeśli nie zamierzała rzucać tutaj na głos nazwami męskich i żeńskich genitaliów. Ale przecież wszyscy tutaj byli chyba dorośli? A skoro aż tak im się paliło do biznesów to czemu nie wspomóc potrzebujących dobrą radą?
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.