01.07.2024, 00:19 ✶
Południowe stragany - stoisko kowenu -> stoisko z kołem fortuny -> stoisko kowenu
Kończę obsługiwać Ambrosię i przechodzę do koła fortuny, aby wykorzystać swoje losy. Po odebraniu fantów wracam na stoisko.
— Dobrze, a więc tutaj masz wszystkie swoje rzeczy — wskazał na wybrany przez kobietę asortyment, uśmiechając się do niej ciepło. — A ja... Cóż, będę się modlił, abyś miała dobry dzień. I żadna katastrofa nie zepsuła nam obchodów. I żeby Matka mimo wszystko dalej zerkała na nas łaskawym okiem w tym trudnym dla wszystkim czasie.
Pochylił przed czarownicą głowę, gdy skończyli finalizować transakcję. Sporo tych intencji jak na jeden dzień, pomyślał, przeskakując wzrokiem z jednej osoby krążącej w tłumie przechodniów na drugą. Jak jednak miałby tego nie robić i ograniczyć się tylko do jednej? Ostatnie miesiące pokazały, że żyli w nadzwyczaj ciekawych czasach, a te z kolei wpłynęło na całą masę żywotów. Inni mieli tyle samo trosk co dotychczas, niektórzy mniej, a jeszcze co poniektórzy... Dźwigali na barkach ciężar typowy dla co najmniej kilku żyć.
Może nie wszyscy wierzyli w to, że wstawiennictwo Matki Natury pomoże w przezwyciężeniu codziennych trosk, ale ktoś musiał się za nimi wstawić. Jeśli chciało się wierzyć doniesieniom Patricka na temat Limbo, to faktycznie był tam jakiś byt, który czarodziej połączył z boginią Matką. Czy faktycznie tak było? Tego Sebastian nie wiedział, jednak jeśli te kilka słów modlitwy mogło pomóc komukolwiek: czy to ludziom, czy jednej z sił wyższych spajających otaczającą ich rzeczywistość w jedną całość... To będzie się modlił jeszcze częściej.
— Gdybyś czegokolwiek potrzebowała w nadchodzących dniach, to pamiętaj, że wystarczy zwykły list. Nie jest trudno nas znaleźć. Czy to mnie, czy innych kapłanów — dodał na odchodne.
Powinien był dodać, że najlepiej by było, gdyby kobieta umawiała się na spotkania z nim z kilkudniowym wyprzedzeniem, co by mógł się przygotować mentalnie na niespodziewaną wizytę towarzyską, jednak... Ze względu na ich dawne szkolenia postanowił sobie darować ten komentarz. Jeszcze by się zawahała w chwili kryzysu wiary i zaczęła szukać pocieszenia w innym miejscu. Sebastian westchnął ciężko. Naprawdę miał nadzieję, że jesień przyniesie ze sobą jakąś zmianę.
Ciężkie od kontrowersji, bólu i straty liście w końcu opadną, tak jak - jeśli Matka pozwoli - czarodzieje i czarownice Wielkiej Brytanii będą mieli szansę po części pogodzić się z prześladującymi ich stratami. Macmillan odsunął się od stoiska i polecił swemu asystentowi, aby chwilowo przejął kontrolę nad stoiskiem. W tym samym czasie kapłan przemknął między innymi stoiskami, aby dostać się do koła fortuny. Udało się nawet uzbierać kilka kuponów, toteż zamierzał to wykorzystać, póki stragan był jeszcze w jednym kawałku.
Po odczekaniu paru minut w kolejce Sebastian zakręcił parę razy kołem, aby koniec końców wrócić z powrotem na znajome terytorium z trzema fantami. Nie miał zbyt dużego szczęścia w grach losowych, toteż musiał trochę dłużej kręcić kołem, aby faktycznie otrzymać nagrodę. Ale cóż... Przynajmniej miał to już z głowy. Teraz mógł w pełni poświęcić się swoim klientom i swojemu asystentowi, który... Podenerwowanie miał wręcz wypisane na twarzy. Eh, ciężki jest żywot kapłana kowenu.