08.01.2023, 14:15 ✶
Lepiej by tego obrazu, jaki wykreowała Victoria, sam nie ujął!
Wyzwania jak wyzwania, ale zakłady dodawały takim wyzwaniom smaku. Podnosiły stawkę. Sprawiały, że czuć było dreszcz adrenaliny - chociaż adrenaliny już Sauriela nie dotyczyła. To była całkiem zabawna sprawa, nie czuć tego kopa w krytycznych sytuacjach. Za to docierał do niego całkowicie inny kop - ten związany z krwią. Natomiast stawka podbita przez Victorię zmieniała perspektywę tego smaku. To już nie było kilka monet, ale coś o wiele bardziej wartościowego. I to mu się podobało. Chociaż też znowu zapalało czerwoną lampkę. No bo czego mogła od niego chcieć? Nie znał jej. Nie wiedział, czy nie będzie chciała czegoś ośmieszającego.
- Wszystko? Nie. W granicach mojego poczucia zdrowego rozsądku - tak. Zgoda. - Wyciągnął do niej rękę na sztamę nad stołem, chociaż wcale nie powinno się tak robić w restauracji, tak nie wypadało! I zdawał sobie z tego sprawę. Ale teraz na nowo chciał dźgać Victorię. Ostroożnie sprawdzać te granice.
Okej, całkiem zabawne było to, że ją to bawiło. Znaczy - fajnie, bo w zasadzie to taki był tego cel, bo to był w sumie żart. Ale nie był jednak przyzwyczajony, że te chujowe żarty bawiły do stopnia… śmiechu. Więc tak teraz na nią patrzył i słuchał tego śmiechu. I mean - ze wszystkich rzeczy rozbawiło ją właśnie to. Coś, co w jego mniemaniu było w sumie dość okrutne i… przykre. Blow my mind. Tak, Victoria zdecydowanie miała sobą jeszczee wiele do pokazania.
- Sukienka czy nadgarstek? - Znaczy się wiedział, o czym mówiła,a le i tak lepiej było sprostować!
- Grozisz czy obiecujesz?
Wyzwania jak wyzwania, ale zakłady dodawały takim wyzwaniom smaku. Podnosiły stawkę. Sprawiały, że czuć było dreszcz adrenaliny - chociaż adrenaliny już Sauriela nie dotyczyła. To była całkiem zabawna sprawa, nie czuć tego kopa w krytycznych sytuacjach. Za to docierał do niego całkowicie inny kop - ten związany z krwią. Natomiast stawka podbita przez Victorię zmieniała perspektywę tego smaku. To już nie było kilka monet, ale coś o wiele bardziej wartościowego. I to mu się podobało. Chociaż też znowu zapalało czerwoną lampkę. No bo czego mogła od niego chcieć? Nie znał jej. Nie wiedział, czy nie będzie chciała czegoś ośmieszającego.
- Wszystko? Nie. W granicach mojego poczucia zdrowego rozsądku - tak. Zgoda. - Wyciągnął do niej rękę na sztamę nad stołem, chociaż wcale nie powinno się tak robić w restauracji, tak nie wypadało! I zdawał sobie z tego sprawę. Ale teraz na nowo chciał dźgać Victorię. Ostroożnie sprawdzać te granice.
Okej, całkiem zabawne było to, że ją to bawiło. Znaczy - fajnie, bo w zasadzie to taki był tego cel, bo to był w sumie żart. Ale nie był jednak przyzwyczajony, że te chujowe żarty bawiły do stopnia… śmiechu. Więc tak teraz na nią patrzył i słuchał tego śmiechu. I mean - ze wszystkich rzeczy rozbawiło ją właśnie to. Coś, co w jego mniemaniu było w sumie dość okrutne i… przykre. Blow my mind. Tak, Victoria zdecydowanie miała sobą jeszczee wiele do pokazania.
- Sukienka czy nadgarstek? - Znaczy się wiedział, o czym mówiła,a le i tak lepiej było sprostować!
- Grozisz czy obiecujesz?
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.