Nie miała zamiaru dzielić się detalami, nie mogła tego zrobić. Wtedy jej sprytny plan przestanie mieć sens. Musiała poprowadzić go naokoło wokół tego wszystkiego, unikając konkretów. To wydawało jej się być najprostszym rozwiązaniem. Co najważniejsze, chyba zaczynało działać.
- To naprawdę bardzo miłe z twojej strony, nie chcieliśmy wam przeszkadzać, ale wiesz, jak jest. Czasem tak to bywa, że nasze drogi się krzyżują i któraś część musi odpuścić. - Zatrzepotała swoimi ciemnymi rzęsami, minę miała nieco smutną. Najwyraźniej nie chciała być tą stroną, która dzisiaj nie osiągnie tego, na czym jej zależało.
- Oj tam odważna, po prostu wykonuję polecenia służbowe. Zależy mi na tym, żeby się utrzymać. Wiesz jak to jest z nami, tymi na początku swojej drogi zawodowej. Musimy się wykazać, aby móc się wspinać po szczeblach kariery. - Nie miała do końca pojęcia, co ma w tej magicznej skrzynce, słowa funkcjonariusza jej nie pocieszały, miała wrażenie, że wie o tym więcej niż ona. Wiedziała jednak kogo ukatrupi za to, że ją tutaj wysłał. Musiała tylko donieść tę roślinę do biura w jednym kawałku.
- Obiecuję, że doprowadzę tę roślinę w tej skrzynce w całości, nikt nie zostanie ranny, nie musisz się obawiać. - Dodała jeszcze, żeby mieć pewność iż BUMowiec jej zaufa. Miała nadzieję, że wreszcie zostawi ją w spokoju i będzie mogła się stąd oddalić bardzo szybko. Chciała się pozbyć tego pakunku, jego słowa tylko ją w tym utwierdziły.