Być może rzeczywiście, trochę za bardzo dała się porwać kolejnej atrakcji. Wizji wylosowania jakiejś fajnej, ale przy tym zupełnie zbędnej rzeczy w ramach tej całej loterii fantowej. Nie wyglądało jednak na to, żeby czuła się z tego powodu choćby trochę speszona. Zawstydzona? O ile w ogóle dostrzegła, że Matthew miał jakiś problem z tym, aby za nią nadążyć. Można było mieć co do tego pewne wątpliwości.
Zgarnęła podane przez sprzedawca losy, po czym przez chwilę się w nie wpatrywała. Będą szczęśliwe? Oby takimi się okazały. Nie chcąc blokować kolejki do kasy, przeniosła się kawałek dalej, ustawiając się w tej prowadzącej do kół.
- Wiesz, kiedyś na innej loterii udało mi się wygrać małe pudełko czekoladowych żab. A na jeszcze innym, całkiem ładny kociołek, ale że jestem noga z eliksirów, to oddałam go Terry'emu. Rok temu natomiast, trafiła mi się mała skrzyneczka z różnymi winami od Delacour. Jestem naprawdę ciekawa co wylosuje tym razem. - Penny jak to Penny, była naprawdę pozytywnie na to wszystko nastawiona. A może nawet bardziej nakręcona? To określenie zdawało się nawet i bardziej pasować do sytuacji. - Udało Ci się kiedyś coś wygrać, Matt?
Jako że musieli chwilkę odczekać, odstać swoje, mogli na spokojnie się takimi opowieściami wymienić. O ile tylko chcieli. O ile obydwoje chcieli. Penny co prawda zdawała się nie mieć z tym większego problemu. Wyglądało po prawdzie na to, że lubiła sobie czasem trochę pogadać. O różnych takich bzdurach. Mniejszych i większych. Tylko czy towarzyszący jej teraz Matthew widział to w podobny sposób?
- No dobra, Matthew. Życz mi powodzenia. - błysnęła uśmiechem, po czym pozbywając się pierwszego z losów, zakręciła kołem. Trzymając kciuki, czekała na wynik. Na informacje o nagrodzie, pewna że z pewnością wypadnie coś... przynajmniej znośnego. Kiedy jednak padło na puste pole, nie załamała się. W końcu jak to się mawiało? Do 3 razy sztuka, a właśnie tyle losów zdecydowała się zakupić. Wykorzystała więc kolejny i następny. Drugi i trzeci raz zakręciła kołem, a jej pozytywne nastawienie z każdą chwilą topniało. Zawód? Irytacja? Jedno i drugie. Ale przecież nie będzie tutaj zachowywać się jak pięciolatka i tupać nogą, mówiąc że ten duży, pluszowy smok, zabawka mieszcząca się na najwyższej półce wśród nagród, jej się należy! Była na to zbyt dojrzała i inne takie. - Ehh. Obyś miał więcej szczęścia. - westchnęła, cofając się i robiąc miejsce nowemu koledze. Nie bardzo jednak miała chęć cieszyć się z jego ewentualnych wygranych, dlatego zamiast na kole, skupiła się na pobliskich stoiskach. Miała chęć czym prędzej się do nich udać. Może małe zakupy sprawią, że o tym braku wygranej zapomni? O ile rzecz jasna, na te zakupy miała jeszcze dość pieniędzy...