Cóż, nie znalazły nic w ogródku, poza rozkopaną ziemią. Ktoś musiał coś tam schować i zabrać to stąd w pośpiechu. Ruda była ciekawa, co to było. Ciekawe, czy uda im się to ustalić.
Nie poszła jednak od razu za Dorą. Nadal rozglądała się po ogrodzie. Ślady, skrawki materiału, a co jeśli, a co jeśli to wcale nie był przedmiot, jeśli w dziurze w ziemi było coś więcej. Ten kto tu mieszkał na pewno znał sztuczki magiczne, które nie należały do tych najlepiej widzianych wśród czarodziejów, wyczuwała w powietrzu swąd czarnej magii, a co jeśli pod ziemią był trup?
Spotkała przecież już wcześniej ghoula, jaka właściwie była szansa, że mogła spotkać kolejnego tego samego dnia? Znikoma, ale zawsze istniała, a może to było coś innego? Ktoś w tej okolicy zdecydowanie lubił igrać ze śmiercią, bawić się życiem.
- Kurwa, kurwa, kurwa. - Mruknęła Ruda do siebie, pod nosem. Widać było, że w jej głowie zachodzi teraz bardzo skomplikowany proces myślowy, bo próbowała połączyć fakty, a szło jej to raczej średnio, bo nie miała wystarczającej ilości danych.
- KURWA. - Krzyknęła w głos, żeby ją usłyszeli.
Jakby tak się nie stało, to ruszyła w stronę domu. Wydawało jej się, że są tutaj sami, że wszystkie osoby żywe, lub martwe które zamieszkiwały to miejsce już je opuściły. - Myślę, że coś wyszło spod ziemi i poszło gdzieś dalej, w stronę stawu najpewniej. - Rzuciła w eter wbiegając do domu wiedźmy.