Rozmowa z Saurielem i Victorią
Skoro Victoria Lestrange, nie została przedstawiona dodatkowym tytułem, Richard odebrał to jako zwyczajna znajoma Sauriela Rookwooda. W końcu w rodzinach czystokrwistych znajomości bywały na wielu poziomach różne. Po co teraz doszukiwać się czegoś więcej? Domyślać? Może młodzieniec nie chciał przedstawiać ją jako ktoś więcej.
Richard uścisnął dłoń panny Victorii, rejestrując iż jej skóra była jakby nienaturalnie zimna? Chorowała? Czy jej organizm nie przyswajał ciepła? Mieli lato, w miarę znośne temperatury. O ile rozumiał problem swojego brata, z noszeniem golfa, tak tutaj była chyba inna logika?
Przy tym uścisku dłoni, który długo nie potrwał, oczywiście spojrzał na Victorię, lecz nic nie powiedział. Posłał damie uprzejmy lekki uśmiech, jak kultura nakazywała. Lecz ze względu na okoliczności miejsca, odpuścił sobie całowania po dłoniach.
Richard dostrzegł to Saurielowe spojrzenie w stronę Roberta. Liczył pewnie na jakieś powitanie ze strony jego brata, ale niestety to nie nadeszło. Starszy bliźniak zajęty był obecnie rozmową z Nottem, jak i w sumie odpoczywał. Przy czym, Richard wysłuchał udzielonej odpowiedzi przez Victorię, na swoje pytanie.
- Niestety przez pewne zamieszanie tutaj, nie zwróciliśmy uwagi na to, co działo się na scenie. Więc nie ocenię. Ale uwierzę, że zadowolili widownię.Odpowiedział neutralnie Victorii, po czym uśmiechnął się na stwierdzenie Sauriela, któremu brakowało większej ilości płomieni? To nie ten sabat.
- Może następnym razem się postarają.
Odparł krótko. Po czym dowiedział się w jakim celu przybył Sauriel. I znów temat wrócił do tych nieszczęsnych świeczek. Tutaj już Richard westchnął.
- Mój syn popłynął z fantazją. Nie robił świeczek dla nas o tym kształcie. Z tego co powiedział, dostał nietypowe zlecenie i nie przewidział zachowania jednego z klientów jak i również dalszego rozwoju sytuacji. To był jego pierwszy raz przy prowadzeniu stoiska.
Wyjaśnił już nieco poważniej, spoglądając na Victorię jak i Sauriela. Ale jak sam zauważył, przez to co miało miejsce, Charles zyskał nielicznych sympatyków. Tylko jakim kosztem?
Gdy pytanie padło do Victorii o ich asortyment, czekał na jej decyzję, czy zechce normalne świece, czy też zdecyduje się na kadzidełka. Obsłuży ją w zastępstwie za swoich chłopaków.