08.01.2023, 16:47 ✶
Tak, rozpalało właśnie ciekawość. Tak jak cała ta sprawa. Ot - zabawa. To była forma zabawy, jakieś obudzenie się, czy przebudzenie z letargu. W takich chwilach życie powracało. Nie było prawdziwe, raczej ulotne, ale pozwoliło się skupić na obecnej chwili. I na tych, które mogły nadejść. To, że nie wiedział, czego się po niej spodziewać, tylko podnosiło stawkę gry. I to go kręciło. Jakby było co stracić w tym życiu. Jakby pojawiła się w końcu ta jedna rzecz, dla której warto zgrzeszyć.
- Tylko skoro tak podbijasz stawkę, moja jest taka sama. - Żeby nie myślała, że przy takiej stawce zostanie przy galeonach! Ha! Gra to gra. Hazard rozpalał żyły. Nie potrzebna była krew, żeby robiło się od niego cieplej. I tak, za to warto było wypić toast. Dlatego uścisnął jej dłoń i również wzniósł swoją szklankę, by popić tę ugodę. W takich momentach aż się chciało starać o sprawę.
Wzruszył ramionami na sukienkę, przyglądają się jej teraz. No sukienka jak sukienka. Czy była obrzydliwa? Na pewno nie w jego guście, ale on by w sukienki nie wskakiwał. I tka - jej dłoń była ciepła. Jak ciało każdego śmiertelnika. Przyjemnie, aż zbyt przyjemnie ciepła. Część tego głodu mieszała w myślach i bestia niemal szeptała czule do uszka, że jeśli tylko wypijesz krew to zrobi ci się cieplej. Że poczujesz się lepiej i będzie łatwiej. Ale to tylko ułuda. Łatwo było stać się kimś zupełnie innym po zostaniu potworem. Kiedy odkrywałeś, że tak naprawdę niewiele może cię zabić. I że naturalnie - żerujesz na innych.
- Zadziwię cię, ale ja sukienek nie noszę i się na nich nie znam. Ładne to to nie jest. - Brzydkie? Nie wiedział. Ale na pewno nie ładne. To jak z tą paletą kolorów - faceci rozróżniają tylko fajny kolor, chujowy i pedalski. - Moje chcenie czy niechcenie ma znaczenie? Łał, obrastam w piórka zachwytu. - Saurielowi tylko dać trochę swobody i cynizm powracał w trymiga. Nie dla wszystkich było to znośne. - W tym wypadku to obie wersje są tak samo złe, bo jeszcze wypomnisz mi to w momencie, w którym będę najmniej gotowy. - Jak to kobiety, potrafiły być cholernie pamiętliwe, że aż się człowiek za głowę łapał. - Kujonka Hogwartu musi być pamiętliwa. Zapytam cię pewnie za 10 lat o te walentynki a ty mnie ochrzanisz, że nie skrytykowałem tej “obrzydliwej sukienki”.
- Tylko skoro tak podbijasz stawkę, moja jest taka sama. - Żeby nie myślała, że przy takiej stawce zostanie przy galeonach! Ha! Gra to gra. Hazard rozpalał żyły. Nie potrzebna była krew, żeby robiło się od niego cieplej. I tak, za to warto było wypić toast. Dlatego uścisnął jej dłoń i również wzniósł swoją szklankę, by popić tę ugodę. W takich momentach aż się chciało starać o sprawę.
Wzruszył ramionami na sukienkę, przyglądają się jej teraz. No sukienka jak sukienka. Czy była obrzydliwa? Na pewno nie w jego guście, ale on by w sukienki nie wskakiwał. I tka - jej dłoń była ciepła. Jak ciało każdego śmiertelnika. Przyjemnie, aż zbyt przyjemnie ciepła. Część tego głodu mieszała w myślach i bestia niemal szeptała czule do uszka, że jeśli tylko wypijesz krew to zrobi ci się cieplej. Że poczujesz się lepiej i będzie łatwiej. Ale to tylko ułuda. Łatwo było stać się kimś zupełnie innym po zostaniu potworem. Kiedy odkrywałeś, że tak naprawdę niewiele może cię zabić. I że naturalnie - żerujesz na innych.
- Zadziwię cię, ale ja sukienek nie noszę i się na nich nie znam. Ładne to to nie jest. - Brzydkie? Nie wiedział. Ale na pewno nie ładne. To jak z tą paletą kolorów - faceci rozróżniają tylko fajny kolor, chujowy i pedalski. - Moje chcenie czy niechcenie ma znaczenie? Łał, obrastam w piórka zachwytu. - Saurielowi tylko dać trochę swobody i cynizm powracał w trymiga. Nie dla wszystkich było to znośne. - W tym wypadku to obie wersje są tak samo złe, bo jeszcze wypomnisz mi to w momencie, w którym będę najmniej gotowy. - Jak to kobiety, potrafiły być cholernie pamiętliwe, że aż się człowiek za głowę łapał. - Kujonka Hogwartu musi być pamiętliwa. Zapytam cię pewnie za 10 lat o te walentynki a ty mnie ochrzanisz, że nie skrytykowałem tej “obrzydliwej sukienki”.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.