Miał lekki problem z dobrym wbiciem się w muzykę. Niby takt się zgadzał, ale jakoś tego nie czuł. To przez ten alkohol - trochę mu rozłaził, coś mu brakowało, nie potrafił skupić się zarówno na rozmowie jak i na tym, żeby idealnie trafiać w każdy drop utworu. Gdyby ktoś to obserwował to pewnie by nawet szczególnie nie zauważył. Sauriel musiał być już naprawdę pijany, żeby mu się te nogi plątały, a jego ciało straciło na kocich ruchach. A i wtedy potrafiły być kocie... tylko jak pijany kot. Nieporadne i ciało niekoniecznie robiło dokładnie to, czego mózg chciał, skoro sam mózg nie funkcjonował prawidłowo. W swojej głowie więc gdzieś to wyłapał i pochłonęło to jakąś małą część jego skupienia.
- Słonko, ni chuja nie mam pojęcia, czy byś się do burdelu nadawała. - Może tak? A może nie? Właściwie czego potrzeba było, żeby się "nadawać do burdelu"? Rozwiązłości? Burdele były różne. Od tych tanich na Głębokich Ścieżkach po te ekskluzywne na Nokturnie, a i po Londynie można było znaleźć parę ciekawych. Victoria chyba pasowałaby do tych ekskluzywnych. Chyba. Bo może tam by znowu nie wytrzymała, że jej nakazują się ubierać tak a nie inaczej i przestrzegać wszystkich tych... rzeczy. Sauriel nie chodził do takich miejsc, aaale... - Eryk ma więcej doświadczenia, mogę go podpytać. - Prychnął, przypominając sobie kawałek ich rozmowy. Od kotletów po dziwki - niby co te dwie rzeczy łączyło? Tym razem nie to, co tutaj - czyli nie chrupanie ze smakiem. Tym razem chodziło o kontekst rozmowy, w której były zgubione przyjemności. Zapodziane gdzieś w życiu starszego Rookwooda. - A co mi chodzi po głowie? - Zapytał, a słychać było, że teraz trochę się zamyślił i nawet widać to było po jego minie. Nie nad dziwkami, o nie, ale skąd Victoria mogła o tym wiedzieć! Liczył. Kroki. Rytmikę. Jednowątkowość jego mózgu nie nadawała się do robienia dwóch rzeczy jednocześnie przy konieczności układania swojego życia z wódką płynącą przez żyły. W końcu jego uważne spojrzenie spoczęło na Victorii na powrót ze skupieniem.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.