• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia

[ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#6
04.07.2024, 20:35  ✶  

Romantykiem może i nie był, ale jednej rzeczy zdecydowanie nie można było mu odmówić; fantazji. Fakt, dla niektórych mogłoby to być zaskoczeniem, ktoś mógłby nawet z tego głośno zakpić, ale w rzeczywistości miał w sobie sporo wyobraźni. Po części dzięki bliźniaczce artystce, a po części przez własne aspiracje. Gdyby jej nie miał nie mógłby się teraz tytułować "lewą ręką" Czarnego Pana. Nawet jego sportowa kariera nie miałaby racji bytu, gdyby nie potrafiłby snuć wielkich planów na przyszłość. Spora część planów z mniejszą, lub większą skrupulatnością wcielał w życie, zwłaszcza te wizje mające swój zaczyn w manifeście Lorda Voldemorta. Jednak w jednej sprawie coś go blokowało. Była już końcówka lipca, a on praktycznie od początku maja fantazjował ciągle o niej, a potem już o nich. Wyobrażał sobie jak to by było mieć Cynthie na wyłączność, jakby to było gdyby nie była tak permanentnie zdystansowana od wszystkich i wszystkiego. Jednak coś go blokowało i wszystko kończyło się na tych fantazjach.

Była taka niesprawiedliwie oschła. Zdawał sobie sprawę, że nigdy niczego sobie nie obiecywali, jednak on szczeniacko łudził się. Łudził się, że skoro na przestrzeni tych kilku lat zdążył się przed nią obnażyć z niemalże wszystkich prawd o sobie, to zasługiwał na chociaż odrobinę lepsze traktowanie od reszty. A może nie chodziło o niego, może przez te lata kiedy obsesyjnie musiała mieć kontrolę nad swoimi emocjami, tak naprawdę nie potrafiła kontrolować siebie bez nich. Być może to już na pewnym etapie kompulsywna potrzeba braku jakichkolwiek niespodziewanych bodźców. Wygodniej było mu to tłumaczyć to wszystko w ten sposób, niż kwestionować samego siebie. Musiała przecież płacić jakąś cenę za te tysiące roboczogodzin spędzonych nad nekromancją.

- Nie uznaję półśrodków, nie w tej materii i nie między nami. Wolałbym, żebyś zapomniała o mnie na wieki, niż godzić się na jakiś, cholera, regres w naszej relacji.- odburknął, ale zupełnie szczerze. Nie miał zamiaru się godzić na jakieś "dojrzałe" kompromisy. Kochaj, albo nienawidź, ale nie bądźmy dla siebie zwyczajni. - pomyślał. Kiedy to wszystko nabrało już jakiejś prędkości, wytworzyła się dynamika, może nie do końca możliwa do zdefiniowania, to niech doprowadzi to w końcu do czegoś. Mogą roztrzaskać się o górę lodową, albo dopłynąć na własną wysepkę tylko dla siebie, ale na Matkę, niech nie wygasza tego w żaden sposób. Znajomymi już byli, przyjaciółmi też, czym byli teraz tego jeszcze nie wiedział, ale w żadnym wypadku nie zamierzał wracać do tego co już było.

Potem zamilkł na dłuższą chwilę, bo w końcu zobaczył tę mikroekspolozje u Cynthii. Groźbę potraktował poważnie, ale w żadnym wypadku nie zmierzyła go trwoga. Wręcz przeciwnie, usatysfakcjonowany uśmiech wymalował się na jego bladej twarzy, co mało zręcznie próbował zakryć luźno zaciśniętą pięścią. Podobało mu się. Podobała mu się, że nawet w tą fasadą stoickości kryła się agresja, lub cokolwiek innego co sprawiało, że wyraziła się do niego w ten sposób. Zdecydowanie bardziej podnieciło go to, niż przestraszyło, jednak w żaden sposób nie zamierzał dorzucać paliwa do tego wybuchu. Kilka szczeniackich żartów cisnęło się mu się na język, bo i z największą chęcią wykrzyczałby jej imię. Najlepiej w swojej sypialni, najlepiej całą noc. Niewiele brakowało, żeby odgryzłby sobie język, jednak pozwolił jej na ten wybuch na jej warunkach. Owszem, zdawał sobie sprawę, że przekroczył pewną granicę rzucając jej zaklęcie w plecy, ale on nigdy nie grał fair. Nie zawahał się przed tym ani przez moment, bo droga do celu uświęcała wszelkie środki. Trochę się podenerwuje, ale przejdzie jej. Przynajmniej miał pewność, że to co powiedziała było było zupełnie szczere i z środka, a nie przefiltrowanym przez sztuczne operacje, miałkim i zachowawczym bełkotem.

- Zachowywałem się tak, racja... - przytaknął jej, ściągając w końcu kąciki ust w dół jak i całą zadowoloną twarz, przechodząc z powrotem do powagi - bo mam już cholernie dość zabijania emocji. Jestem tym zmęczony Cynthia... Rzucił jakby to miało być jego usprawiedliwieniem, a oczywistym zarzutem wobec niej. Mimo wszystko jednak nie odpłaciła mu się teraz w żaden sposób za te zaklęcie w plecy. A przecież mogłaby, zupełnie by zrozumiał. Ba! On nie miałby żadnych wahań, bo na zdradę znał tylko i wyłącznie jedną reakcję. Ale była lepsza od niego, on nie był skłonny do wybaczania. - Największym jakiego znasz. - odpowiedział momentalnie, przyznając jej rację i wzmacniając jej słowa. Rozłożył ręce na boki jakby w geście całkowitego oddania tej diagnozy, przytakując przy tym kilkukrotnie. - I nie dopuszczam nawet cienia szansy, że nie byłabyś kiedyś moja, na wyłączność. Jestem o Ciebie tak kurewsko zazdrosny, że sama myśl o tym, że jest ktoś oprócz mnie paraliżuje mnie szaleńczym obłędem. Zadrżała mu powieka. I choć zdecydowanie, a nawet stanowczo, to powiedział to bez napięcia, tak jakby mówił jej to już wcześniej. I mówił, tylko że w swojej głowie. - Wiesz do czego jestem zdolny, wiesz, że dla moich chorych ideałów jestem gotowy podpalić cały świat. Ale nie potrzebuje żadnego świata, jeśli w tym nowym, nie będę posiadał Ciebie. Zmrużył brwi i zacisnął usta. Przez moment neurony lustrzane podpowiadały mu, żeby tak jak i ona przechylił całą szklankę alkoholu do dna. Jednak nie potrafił teraz oderwać od niej wzroku, bo gdyby tak zrobił z pewnością sam nie uwierzyłby we własne słowa.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (5712), Louvain Lestrange (3102)




Wiadomości w tym wątku
[ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.04.2024, 22:56
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 15.04.2024, 00:40
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 21.04.2024, 21:09
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 23.05.2024, 23:10
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 04.06.2024, 21:09
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 04.07.2024, 20:35
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 18.08.2024, 21:18
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 03.09.2024, 17:46
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 23.11.2024, 22:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa