05.07.2024, 00:02 ✶
Hinduski gość przywitał się, a Anthony na moment umilkł, myśląc jakie to szczęście, że nie ma tu amerykańskiej pani ambasador, która pewnie oczekiwałaby od niego rajdu na drewnianym koniku na biegunach i okrzyków z paskudnym teksańskim zaciąganiem, które wykrzywiało każdą twarz, jakby ta wypełniona była przeżuwanym od godziny tytoniem.
Zaraz potem jednak powrócił duchem do stołu, pozwalając sobie pospiesznie przedstawić "absolutnie nowe" twarze swojemu towarzyszowi, zaczynając od niewiasty siedzącej najbliżej niego:
– Pozwól Aryaman, że Ci przedstawię... Awatar boginii Artemis we własnej osobie, ta której łuk nigdy nie chybia panna Geraldine Yaxley. Pani Eden Lestrange o umyśle przenikliwym niczym ostrze Ateny, o której kompetencjach wspominałem Ci ostatnio. Po mojej prawej orchidea domu Malfoy. Lorraine jest pianistką i wybitnym krytykiem muzycznym, niestety wciąż nie udaje mi się jej namówić na publikacje... I tak, przy stole siedzi z nami również najznamienitszy detektyw magicznego Londynu, Erik Longbottom, który ledwie kilka dni temu wybawił mnie z nie lada opresji. Będę pił dzisiaj tylko pana zdrowie, i Was też zachęcam do tego, bo nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie jego interwencja. – Rozsiadł się wygodniej na krześle, kciukiem obracając stalowy sygnet, by powrócić uwagą do będącego w swoim żywiole przyjaciela. Płomienie i chaos, cóż innego mógłby mieć Morpheus w sercu?
– A to, moi drodzy, jest mój zagraniczny gość: Aryaman Birla z Indii. Być może nawiążemy ze sobą współpracę, jeśli tylko jego jedwab okaże się tak gładki jak słowa, którymi nas będzie dzisiaj zabawiał.
I słowa tegoż właśnie Aryamana o przepuszczaniu majątku, wywołały u Anthony'ego krótkie parsknięcie, bo nie takie sumy przepływały im w magicznych kasynach Monako czy Stambułu. Ograniczenie zakładów do pięciuset galeonów było kurtuazją doskonale wymierzoną na przyjemny sierpniowy wieczór w gronie znajomych.
Odczekał do swojej kolejki i bez zastanowienia wysunął przed siebie piętnaście żetonów.
– Podbijam o 5 - rzucił Anthony.
Zaraz potem jednak powrócił duchem do stołu, pozwalając sobie pospiesznie przedstawić "absolutnie nowe" twarze swojemu towarzyszowi, zaczynając od niewiasty siedzącej najbliżej niego:
– Pozwól Aryaman, że Ci przedstawię... Awatar boginii Artemis we własnej osobie, ta której łuk nigdy nie chybia panna Geraldine Yaxley. Pani Eden Lestrange o umyśle przenikliwym niczym ostrze Ateny, o której kompetencjach wspominałem Ci ostatnio. Po mojej prawej orchidea domu Malfoy. Lorraine jest pianistką i wybitnym krytykiem muzycznym, niestety wciąż nie udaje mi się jej namówić na publikacje... I tak, przy stole siedzi z nami również najznamienitszy detektyw magicznego Londynu, Erik Longbottom, który ledwie kilka dni temu wybawił mnie z nie lada opresji. Będę pił dzisiaj tylko pana zdrowie, i Was też zachęcam do tego, bo nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie jego interwencja. – Rozsiadł się wygodniej na krześle, kciukiem obracając stalowy sygnet, by powrócić uwagą do będącego w swoim żywiole przyjaciela. Płomienie i chaos, cóż innego mógłby mieć Morpheus w sercu?
– A to, moi drodzy, jest mój zagraniczny gość: Aryaman Birla z Indii. Być może nawiążemy ze sobą współpracę, jeśli tylko jego jedwab okaże się tak gładki jak słowa, którymi nas będzie dzisiaj zabawiał.
I słowa tegoż właśnie Aryamana o przepuszczaniu majątku, wywołały u Anthony'ego krótkie parsknięcie, bo nie takie sumy przepływały im w magicznych kasynach Monako czy Stambułu. Ograniczenie zakładów do pięciuset galeonów było kurtuazją doskonale wymierzoną na przyjemny sierpniowy wieczór w gronie znajomych.
Odczekał do swojej kolejki i bez zastanowienia wysunął przed siebie piętnaście żetonów.
– Podbijam o 5 - rzucił Anthony.