05.07.2024, 02:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.07.2024, 02:01 przez Basilius Prewett.)
Po jeszcze chwili rozmowy przy stoliku z żetonami, wreszcie nadszedł czas, by udali się do tego fajniejszego stolika i usiedli do gry. Basilius rozejrzał się po twarzach, z którymi miało mu dzisiaj przyjść grać. Zabawne, że byli tu zarówno ci, przed którymi chciał wypaść jak najlepiej, jak i ci, którym już zdarzało się, z wzajemnością, mocno go ograć. I jeszcze kolejny Mulciber, którego też kojarzył z kasyn.
W milczeniu wysłuchał tego co mówił krupier, próbując zorientować się na ile Isaac i Severine wyglądali na obeznanych w zasadach, a na ile byli w tym nowi lub trzeba było im je odświeżyć. Nie, że planował ich specjalnie ograć. Po prostu szacował swoje szanse, bo niestety, lub stety, o reszcie wiedział, że mieli doświadczenie.
Gdy nadszedł czas przez chwilę myślał od ilu zacząć licytację, a potem bez większego wahania wystawił 10 żetonów tak na dobry początek. Co on? Jakiś Crouch, czy Longbottom, by zaczynać na spokojnie od 5? Szkoda tylko, że nie miał żadnego sponsora, którego mógł by tutaj zaciągnąć i który mógłby mu kupić więcej żetonów, jak co niektórzy.
W milczeniu wysłuchał tego co mówił krupier, próbując zorientować się na ile Isaac i Severine wyglądali na obeznanych w zasadach, a na ile byli w tym nowi lub trzeba było im je odświeżyć. Nie, że planował ich specjalnie ograć. Po prostu szacował swoje szanse, bo niestety, lub stety, o reszcie wiedział, że mieli doświadczenie.
Gdy nadszedł czas przez chwilę myślał od ilu zacząć licytację, a potem bez większego wahania wystawił 10 żetonów tak na dobry początek. Co on? Jakiś Crouch, czy Longbottom, by zaczynać na spokojnie od 5? Szkoda tylko, że nie miał żadnego sponsora, którego mógł by tutaj zaciągnąć i który mógłby mu kupić więcej żetonów, jak co niektórzy.