Wujek Jonathan chyba wybrał nieodpowiednią drogę do tego, aby przekonać Charlotte co do przyjęcia psa. Jej matka nie była głupia, na pewno nie poleci na takie komplementy. Wydawało jej się, że był doświadczony w negocjacjach z tą kobietą, najwyraźniej się myliła.
Nadal przykucała przy tym maleństwie, nie przeszkadzało jej nadgryzanie w nadgarstki. Piesek był słodziakiem, naprawdę miała nadzieję, że uda im się jakoś wynegocjować to, aby został w rodzinie. Nie miała problemów z wczesnym wstawaniem, nie był więc to dla niej żaden problem, aby się nim odpowiednio zająć. Oczywiście, że przygotuje listę, w której podzielą się obowiązkami z bratem, nie zamierzała bowiem być jedyną osobą, która będzie się nim zajmować. Podział musiał być równy i sprawiedliwy - zawsze.
Do jej uszu doszła historia o tym, w jaki sposób pies znalazł się w rękach wujka i jej brata. - Ojej. - Bardzo smutna historia, musieli się nim zaopiekować po tym co przeżył, szczególnie, że jego życie wcześniej nie było usłane różami. To spowodowało, że nie widziała już innej opcji. Na pewno będzie o niego walczyć.
- Damy radę. - Odszepnęła jeszcze do Jessiego. Wydawało jej się, że razem, we dwójkę poradzą sobie z matką. Może i była specyficzna i lubiła stawiać na swoim, ale nawet ona miała problem aby oprzeć się prośbie swoich dzieci.
- Dlaczego on chciał popełnić samobójstwo? - Rzuciła jeszcze w eter, nie miała pojęcia, co mogło doprowadzić psa do takiej drastycznej decyzji. Miał szczęście, że trafił na tę dwójkę, przecież gdyby nie oni, to pewnie już by go nie było na tym świecie.
Uśmiechnęła się i wyprostowała wreszcie, kiedy usłyszała słowa matki. Nie powiedziała NIE, czyli byli na wygranej pozycji. - Udało się nam. - Rzuciła jeszcze do swojego bliźniaka, ponownie cicho, żeby Charlotte nie usłyszała co burczą pod nosem. - Rozpisze nasze obowiązki, będziemy się wszystkim dzielić, nie musisz się martwić, mamo. - Dodała jeszcze spoglądając na Charlotte. Wujek Jonathan na pewno nie zbiednieje, jeśli przyjdzie mu odkupić jakieś meble, w końcu był bogaty. Układ brzmiał nie najgorzej.