Huh? Ale że co? Nieco się potknął, kiedy nagle Victoria wybiła go całkowicie z rytmu i zamiast podążać - chciała, żeby podążył on. Ale jak? Co? Dlaczego? Co się w ogóle dzieje? Rookwood rytm zgubił całkowicie, a podążanie za partnerem wcale nie było takie proste, kiedy nie byłeś do tego przyzwyczajony i kiedy nawet nie byłeś na to gotowy. A już to miał! Zdecydowanie to miał! Żeby jeszcze się przejmował tym, co mogliby inni pomyśleć, ha! Nie przejmował wcale, taniec był formą zabawy, ale jak nie wychodził - to tak, nagle potrafił się przestać przejmować. Przez to, że potrafił. I mogło nie być istotne co myślą sobie inni, ale było istotne, co myślał sobie on sam o sobie samym. I co myślała Victoria, z którą chciał zatańczyć od początku wesela! Tylko najpierw została wyrwana, więc on sam poszedł potańczyć z piękną Bellą, a potem... potem jakoś to poszło. Wyraz skonfundowania i niepozbierania więc zawisnął na jego twarzy, a to przerodziło się w dyskomfort. Więc kiedy byli na uboczu po prostu się zatrzymał - żeby niekoniecznie spowodować, że jakaś para na nich wpadnie. Patrzył dziwnie, z tym niezrozumieniem na Victorię. Jak kot, któremu zabrano zabawkę. No bo czemu? Może i była czwarta w nocy, a zabawka hałasuje, ale czemu?
- No kurwa raczej, że żartuję. - Czy próbował dopasować Victorię do roli prostytutki? Jak najbardziej! Czy na poważnie? Oczywiście, że nie. Gdyby nie był taki pijany to nawet by się tak daleko w tych tekstach nie posunął w stosunku co do niej - zostawiał takie hasła dla osób jak Lorraine czy Maeve, jeśli o niewiasty chodzi. Tutaj nie chciał, żeby Victoria się poczuła urażona. - Przejdziemy się? Idę zajarać. - Podstawił jej ramię do propozycji, idealny moment - akurat kolejny utwór się skończył. A i pewnie Victorii nie zaszkodzi odetchnąć cieplutkim, nocnym powietrzem, żeby chwilę odsapnąć. - Eeee... szlugi? Kokaina? Whiskey? Dziwki? Ty? - Wyciągnął znów jeden kącik ust w górę. - Chodzę do jednego burdelu na dziwki, bo je jem. Dojebana kulturka, bardziej niż napadanie niewinnych niewiast w ciemnym zaułku. - Wyciągnął paczkę pomiętych fajek, rozglądając się po obecnych, przesuwając wzrokiem po twarzach znajomych mniej i bardziej. - A zamyśliłem się nad muzyką. - Wyjaśnił, bo skoro tak ją to ciekawiło... czemu nie? - Tylko jedno w głowiee maam, koooksu pięć graaam... - Zanucił Sauriel Rookwood wychodząc z sali balowej.
- Brzmi jak próba wzięcia mnie z włosem. - Odpalił tego papierosa jeszcze zanim wyszli. - No dawaj. Zaskocz mnie, co tam upichciłaś. Mogłabyś zajmować się makiem, miałabyś w tej kategorii moją pełną atencję. - Wyszczerzył kły.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.