Wysłuchał tego, co do powiedzenia ma ta czarownica, nie kryjąc przy tym swojego zainteresowania. Dzięki przekazanym mu przez kobietę informacjom było możliwe wyjaśnienie tych nieścisłości. Jego prywatny poglądy nie miały tutaj nic do rzeczy, ale gdyby ta wymiana zdań ich dotyczyła to wyraziłby swoje zdanie, że to nie powinno być legalne. Żadne żywe stworzenie nie powinno być zabawką w rękach jakiegoś bogacza. Nawet jak sam chciałby mieć takie możliwości. Choć nie można było zaprzeczyć temu, że działania podejmowane przez pana Shafiqa są przyzwoite, bo bez jego pomocy te hodowle niewątpliwie upadłyby. Starał się za bardzo nie kwestionować ich legalności, gdyż nie posiadał ku temu dowodów.
— To bardzo szlachetne postępowanie ze strony pana Shafiqa. W końcu dba w ten sposób o smoki. — Odpowiedział na słowa czarownicy, decydując się dostrzec wagę podejmowania się tego rodzaju przedsięwzięć. To, co jeszcze o tym myślał, zachował dla siebie. To nie było przedmiotem ich rozmowy.
— To bardzo... odpowiedzialna funkcja w takim razie. — Nawet jak Leon sam pracował w Ministerstwie Magii to przez pracę w zupełnie innym departamencie nie posiadał tak dogłębnej wiedzy o wszystkich innych wydziałach. Z prostej przyczyny, że nie wszystkie departamenty miały związek z wykonywaną przez niego pracą a pozostałe zwyczajnie go nie interesowały. Polityka natomiast interesowała go w bardzo małym stopniu. — To prawda, nie za bardzo mnie ona interesuje. Zupełnie niepotrzebnie. — Słowa, jakie skierowała do niego czarownica, zastanowiły go na parę sekund. To jakaś sugestia, subtelne ostrzeżenie? Jeśli tak to czarownica przeceniała jego możliwości sprawcze. Uniósł jedną z brwi, dostrzegając tę złotą łuskę, którą kobieta ozdobiła swoją skórę.
— Dziękuję pani za miłą rozmowę i obsługę. Cieszy mnie to, jeśli naprawdę przysłużyłem się smokom. Do widzenia, pani. — Po tym jak schował do swojego kosza zakupione dwie butelki wina, sięgnął po oba kubeczki degustacyjne i tymi słowami pożegnał obsługującą go czarownicę. Po odejściu od tego stoiska skierował swoje kroki w stronę Magicznych Różności.
— Postanowiłem do was podejść. Byłem właśnie na stoisku Château des Dragons i przyniosłem wam po kubeczku degustacyjnym z winem. — Zwrócił się do Olivii i Tristana z uśmiechem, stawiając przed nimi te dwa kubeczki. — Dla ciebie też coś mam, ale to za chwilę. — Poinformował swoją przyjaciółkę, dla której zakupił książki kucharskie.