07.07.2024, 01:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.07.2024, 01:26 przez Vakel Dolohov.)
Dolohovowi nie spodobało się to, że Morpheus śmiał odwrócić od niego swoje spojrzenie. Puścił go, fuknął zdenerwowany i odszedł w tył, wyraźnie tym sfrustrowany. Tym, czego od niego chciał była głównie uwaga, towarzystwo... Wszystkie inne potrzeby pojawiały się na liście później, po zaspokojeniu podstawowej potrzeby, tak usilnie i nieporadnie wciskanej przez niego pod dywan, za kotarę...
- Znów mówisz o innych bogach, zamiast powiedzieć mi to, co od samego początku chcę usłyszeć. - Był wyjątkowo upartym człowiekiem i nie lubił dawać za wygraną nawet w trywialnych kwestiach, jeżeli już urąbał sobie jakiś scenariusz. Poza tym takie natrętne domaganie się tego było uwłaczające. - Jestem uparty, ale nie nieskończenie cierpliwy, Morpheusie. - Posiadał swoje limity i terazteraz kiedy gniew mu się wyczerpywał, kiedy nie szarpał go już za ubranie i nie zamierzał używać do dialogu pięści przyczepionych do chuderlawych rączek, pozostała mu jedynie kropla słów, po której zapewne stąd odejdzie. - Pomyśl o duchu. O skrzypiących deskach schodów prowadzących na piętro i podłogi pustego pomieszczenia, w którym panuje zaduch, ale czujesz nagły powiew zimnego wiatru. Wiesz, że w pomieszczeniu jest ktoś jeszcze, bo po plecach przechodzi ci chłodny dreszcz. Miga światło w oknie, a ty nagle przypominasz sobie, że to tylko ten stary on... to nikłe wspomnienie z przeszłości, jakim nie warto się przejmować. - Mówiąc to, przeszedł się po pomieszczeniu, nie spoglądając w kierunku drugiego Krukona, nim nie doszedł do meritum tejże wypowiedzi. Miało wybrzmieć jak groźba. Zatrzymał się, mierząc go spojrzeniem. - To będziesz dla mnie ty. Kruszejący w mojej pamięci kawałek po kawałku aż całkowicie przestanę cię zauważać. Czy tego chcesz? - Pustka pomiędzy nimi się rozrosła. Nie miała już wyłącznie metaforycznego wymiaru. Znajdowali się daleko od siebie, nie czuł już ciepła jego ciała, ciężko już nawet było wygrzebać mu z pamięci, jak dokładnie jego skóra odbierała posiadanie go tak blisko, aby poczuć na sobie jego oddech. Pozostały w nim emocje. Odcisnęły na nim swoje piętno. Odrętwiałe od nich ciało zaczynało go boleć, mimo tego odczuwał jakiś niedosyt. - Obrzydliwi ludzie przynajmniej zapisują się jakoś na cudzych kartach biografii. - Nie stają się kimś pozbawionym znaczenia.
- Znów mówisz o innych bogach, zamiast powiedzieć mi to, co od samego początku chcę usłyszeć. - Był wyjątkowo upartym człowiekiem i nie lubił dawać za wygraną nawet w trywialnych kwestiach, jeżeli już urąbał sobie jakiś scenariusz. Poza tym takie natrętne domaganie się tego było uwłaczające. - Jestem uparty, ale nie nieskończenie cierpliwy, Morpheusie. - Posiadał swoje limity i terazteraz kiedy gniew mu się wyczerpywał, kiedy nie szarpał go już za ubranie i nie zamierzał używać do dialogu pięści przyczepionych do chuderlawych rączek, pozostała mu jedynie kropla słów, po której zapewne stąd odejdzie. - Pomyśl o duchu. O skrzypiących deskach schodów prowadzących na piętro i podłogi pustego pomieszczenia, w którym panuje zaduch, ale czujesz nagły powiew zimnego wiatru. Wiesz, że w pomieszczeniu jest ktoś jeszcze, bo po plecach przechodzi ci chłodny dreszcz. Miga światło w oknie, a ty nagle przypominasz sobie, że to tylko ten stary on... to nikłe wspomnienie z przeszłości, jakim nie warto się przejmować. - Mówiąc to, przeszedł się po pomieszczeniu, nie spoglądając w kierunku drugiego Krukona, nim nie doszedł do meritum tejże wypowiedzi. Miało wybrzmieć jak groźba. Zatrzymał się, mierząc go spojrzeniem. - To będziesz dla mnie ty. Kruszejący w mojej pamięci kawałek po kawałku aż całkowicie przestanę cię zauważać. Czy tego chcesz? - Pustka pomiędzy nimi się rozrosła. Nie miała już wyłącznie metaforycznego wymiaru. Znajdowali się daleko od siebie, nie czuł już ciepła jego ciała, ciężko już nawet było wygrzebać mu z pamięci, jak dokładnie jego skóra odbierała posiadanie go tak blisko, aby poczuć na sobie jego oddech. Pozostały w nim emocje. Odcisnęły na nim swoje piętno. Odrętwiałe od nich ciało zaczynało go boleć, mimo tego odczuwał jakiś niedosyt. - Obrzydliwi ludzie przynajmniej zapisują się jakoś na cudzych kartach biografii. - Nie stają się kimś pozbawionym znaczenia.
with all due respect, which is none