08.01.2023, 23:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.01.2023, 01:32 przez Perseus Black.)
S t r e s. Reakcja organizmu w odpowiedzi na wydarzenia, które zakłócają jego równowagę, obciążają lub przekraczają zdolności do skutecznego poradzenia sobie.
L ę k. Niejasny, nieprzyjemny stan emocjonalny, charakteryzujący się przeżywaniem obaw, strachu, stresu i przykrości.
P a n i k a. Nagły, niepohamowany, często nieuzasadniony strach.
Recytowanie w głowie wyuczonych przed laty formułek pomagało nieco wyklarować myśli, uspokoić oddech i przywdziać maskę. Nie były jednak w stanie całkowicie wyplewić piętrzących się w nim uczuć, pierwotnego lęku nakazującego dzikiej łani uciekać przed myśliwym.
Nie mógł już się wycofać. Albo i mógł? Czyż nie po to były te wszystkie listy - aby sprawić wrażenie pogrążającego się w obłędzie i zrobić sobie podkładkę pod nielogiczne zachowanie, gdy nie starczy mu odwagi? Obłęd! W jego osobistej hierarchii wartości delirium było mniejszą ujmą na honorze, niż tchórzostwo.
— Byłem w okolicy i postanowiłem do ciebie zajrzeć — rzucił niby beztrosko, z wdzięcznością zajmując wskazane mu miejsce. Obawiał się, że kolejne sekundy spędzone w pozycji stojącej zakończyłyby się dramatycznym omdleniem, bynajmniej ku rozrywce głównego aktora.
W tej samej chwili jego twarz przybrała poważny wyraz.
— Nie — zaprotestował machinalnie, a zaraz potem przetarł dłońmi obolałe skronie, wściekły na siebie za to, że nie potrafił zapanować nad własnymi emocjami — To znaczy, tak... Ale spokojnie, ta sytuacja nie dotyczy nikogo nam bliskiego — nie dotyczy Elliotta, chciał powiedzieć, jednak tym razem w porę ugryzł się w język. Nie był to czas, ani miejsce, by badać stosunek Erika do jego dawnej miłości, choć nie oznaczało, że kiedyś - zupełnie przypadkiem, gdy ich głowy staną się przyjemnie lekkie, a oczy rozbłysną od ilości wypitego trunku - nie podejmie tematu Malfoya, bacznie obserwując odcienie aury swojego rozmówcy. Tym razem nie był w stanie wystarczająco się skupić, by skorzystać z daru aurowidzenia, zatem pozostało mu dokładne przyjrzenie się aparycji Longbottoma. Ta z kolei prezentowała się nienagannie; jego wzrost, duże dłonie, szerokie usta, iskierki tańczące w oczach, jasne włosy, serdeczność i opanowanie... Na Merlina.
Wzdrygnął się, gdy drobne igiełki zazdrości zatopiły się w jego klatce piersiowej. Nie był jednak pewien, na miejscu którego z mężczyzn chciałby się znaleźć, więc skoncentrował się na wspólnej przyszłości z Eunice, błagając ją w duchu o przebaczenie za niestosowne myśli.
— Pamiętasz krzyżówkę? — podjął nieco enigmatycznie, wyraźnie skrępowany obecnością innych funkcjonariuszy Brygady Uderzeniowej w pomieszczeniu. — Konkretniej ujmując, nazwę pewnego zaklęcia, które się w niej pojawiło...
Ktoś za plecami Perseusa zaklął, gdy filiżanka z kawy wylała się na dokumenty. To całkowicie wybyło Blacka z rytmu.
— Miałbyś możliwość wyrwania się na krótki spacer? — zaproponował
L ę k. Niejasny, nieprzyjemny stan emocjonalny, charakteryzujący się przeżywaniem obaw, strachu, stresu i przykrości.
P a n i k a. Nagły, niepohamowany, często nieuzasadniony strach.
Recytowanie w głowie wyuczonych przed laty formułek pomagało nieco wyklarować myśli, uspokoić oddech i przywdziać maskę. Nie były jednak w stanie całkowicie wyplewić piętrzących się w nim uczuć, pierwotnego lęku nakazującego dzikiej łani uciekać przed myśliwym.
Nie mógł już się wycofać. Albo i mógł? Czyż nie po to były te wszystkie listy - aby sprawić wrażenie pogrążającego się w obłędzie i zrobić sobie podkładkę pod nielogiczne zachowanie, gdy nie starczy mu odwagi? Obłęd! W jego osobistej hierarchii wartości delirium było mniejszą ujmą na honorze, niż tchórzostwo.
— Byłem w okolicy i postanowiłem do ciebie zajrzeć — rzucił niby beztrosko, z wdzięcznością zajmując wskazane mu miejsce. Obawiał się, że kolejne sekundy spędzone w pozycji stojącej zakończyłyby się dramatycznym omdleniem, bynajmniej ku rozrywce głównego aktora.
W tej samej chwili jego twarz przybrała poważny wyraz.
— Nie — zaprotestował machinalnie, a zaraz potem przetarł dłońmi obolałe skronie, wściekły na siebie za to, że nie potrafił zapanować nad własnymi emocjami — To znaczy, tak... Ale spokojnie, ta sytuacja nie dotyczy nikogo nam bliskiego — nie dotyczy Elliotta, chciał powiedzieć, jednak tym razem w porę ugryzł się w język. Nie był to czas, ani miejsce, by badać stosunek Erika do jego dawnej miłości, choć nie oznaczało, że kiedyś - zupełnie przypadkiem, gdy ich głowy staną się przyjemnie lekkie, a oczy rozbłysną od ilości wypitego trunku - nie podejmie tematu Malfoya, bacznie obserwując odcienie aury swojego rozmówcy. Tym razem nie był w stanie wystarczająco się skupić, by skorzystać z daru aurowidzenia, zatem pozostało mu dokładne przyjrzenie się aparycji Longbottoma. Ta z kolei prezentowała się nienagannie; jego wzrost, duże dłonie, szerokie usta, iskierki tańczące w oczach, jasne włosy, serdeczność i opanowanie... Na Merlina.
Wzdrygnął się, gdy drobne igiełki zazdrości zatopiły się w jego klatce piersiowej. Nie był jednak pewien, na miejscu którego z mężczyzn chciałby się znaleźć, więc skoncentrował się na wspólnej przyszłości z Eunice, błagając ją w duchu o przebaczenie za niestosowne myśli.
— Pamiętasz krzyżówkę? — podjął nieco enigmatycznie, wyraźnie skrępowany obecnością innych funkcjonariuszy Brygady Uderzeniowej w pomieszczeniu. — Konkretniej ujmując, nazwę pewnego zaklęcia, które się w niej pojawiło...
Ktoś za plecami Perseusa zaklął, gdy filiżanka z kawy wylała się na dokumenty. To całkowicie wybyło Blacka z rytmu.
— Miałbyś możliwość wyrwania się na krótki spacer? — zaproponował
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory