Ominęła ją ostatnia impreza zakonu. Wtedy Cameron zabrał ją na ten śmieszny bal, w tych dziwnych strojach, wyrwanych z innej epoki i jej się oświadczył, więc nie zaszczyciła swoich znajomych swoją obecnością. Miała nadzieję, że jej to wybaczą, ale cóż, zdecydowanie oświadczyny było dużo istotniejsze niż jakaś tam potańcówka. Nie zamierzała opuścić kolejnej z zakonowych zabaw, więc gdy tylko dowiedziała się o tym, że będzie ognisko ogarnęła sobie wolny wieczór, o to samo poprosiła Camerona. Tak naprawdę nie byli jeszcze nigdzie razem, na żadnym przyjęciu jako oficjalne narzeczeństwo.
Sierpień nie był dla nich łaskawy, Windermere trochę ich poróżniło, na całe szczęście jakoś udało im się dogadać. Znowu była spokojna. Chciała go zabrać ze sobą do przyjaciół, żeby poznał ich bliżej, może dzięki temu zmieni nieco zdanie o tym, czym zajmowała się po pracy. Cameron nie był głupi, wiedział, że się angażowała bardziej niż powinna, chociaż Ruda wcale nie opowiadała mu o tym zbyt wiele. Wiedziała, że nie może, bo chodziło także o jego bezpieczeństwo. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby przez nią i jej nielegalne działania stał się jedną z ofiar śmierciożerców, a wiadomo, że im wcale nie trzeba było wiele do tego, żeby kogoś zabić.
- Brenna jak zawsze się postarała. - Rzuciła Ruda, kiedy przechadzali się z Cameronem w okolicy namiotu. - Nie spodziewałam się, że będzie tutaj, aż tyle osób. - Rozglądała się uważnie szukając znajomych twarzy i było tutaj ich naprawdę wiele.
Spojrzała na zaklętą muszlę, którą zawiesiła sobie na szyi już na wejściu, będzie to na pewno pamiątka przypominająca jej o tym wspaniałym wydarzeniu. - Idziemy sobie usiąść? Jesteś głodny, chcesz pić? Czegoś potrzebujesz? - Ścisnęła Camerona mocniej za rękę, i zadała mu całą masę pytań, aby mieć pewność, że na pewno dobrze się tutaj czuje.
!zaklętamuszla