08.07.2024, 01:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2024, 01:25 przez Isaac Bagshot.)
Isaac nie był specem od run, ale mieszkając w Irlandii, liznął trochę tego tematu. Dosłownie i w przenośni, tak właściwie. Przez trzy lata robił kursy dokształcające w dziedzinie historii magii i powiązanych z nią tematów. Irlandczycy mieli świra na punkcie run, a Bagshot'owi spodobała się pani prowadząca kurs. Czarownica starsza od niego o dziesięć lat, ale bardzo słodka i czarująca. Postanowił więc spotkać się z nią na dodatkowych konsultacjach w sprawie przedmiotu który wykładała. Kupił nawet podręcznik zatytułowany: "Podstawy run - klucz do przeszłości". A przynajmniej tak mu się wydawało, ponieważ okazało się, że zamówił kamasutrę. Sam nie wiedział, jak to się stało! Ach, pomyłki. Zdążają się każdemu. Wielką szkoda by było, gdyby książka się zmarnowała, więc przez kilka miesięcy oboje bardzo uważnie ją studiowali.
- Dzień dobry, panie Longbottom.- Uśmiechnął się pogodnie do Morpheusa i skinął w jego stronę głową. Chętnie poplotkowałby chwilę z mężczyzną, ale nie chciał mu zawracać głowy, skoro od razu zajął się pracą. Uśmiechnął się nieco szerzej do brygadzistki. Zdaniem Isaac'a, pomimo oparzeń, była bardzo ładna. Miała lśniące włosy i piękne oczy. Pieprzyk nad ustami przyciągał wzrok, ale tylko po to, żeby zaraz spojrzeć na jej pełne usta.
- Dzień dobry panno Moss. Pogoda idealna żeby legnąć na plaży i napić się zimnego piwa.- Zagadnął, podając jej swoją przepustkę. I oczywiście na ułamek sekundy zapatrzył się na jej usta. Zaraz jednak spojrzał prosto w oczy, czekając aż pozwoli mu zająć się swoją pracą. Bardzo chętnie zagłębiłby z nią tajniki samoobrony, jak tylko załatwi to, po co tutaj przyszedł.
Isaac stanął przed kamieniem na którym wyryte były runy, wyciągnął papierosa i zapalił. Postał tak przez minutę, po czym wsadził peta do ust i kucnął, żeby przyjrzeć się temu, z czym mial doczynienia.
Rzut na Wiedzę o świcie:
- Dzień dobry, panie Longbottom.- Uśmiechnął się pogodnie do Morpheusa i skinął w jego stronę głową. Chętnie poplotkowałby chwilę z mężczyzną, ale nie chciał mu zawracać głowy, skoro od razu zajął się pracą. Uśmiechnął się nieco szerzej do brygadzistki. Zdaniem Isaac'a, pomimo oparzeń, była bardzo ładna. Miała lśniące włosy i piękne oczy. Pieprzyk nad ustami przyciągał wzrok, ale tylko po to, żeby zaraz spojrzeć na jej pełne usta.
- Dzień dobry panno Moss. Pogoda idealna żeby legnąć na plaży i napić się zimnego piwa.- Zagadnął, podając jej swoją przepustkę. I oczywiście na ułamek sekundy zapatrzył się na jej usta. Zaraz jednak spojrzał prosto w oczy, czekając aż pozwoli mu zająć się swoją pracą. Bardzo chętnie zagłębiłby z nią tajniki samoobrony, jak tylko załatwi to, po co tutaj przyszedł.
Isaac stanął przed kamieniem na którym wyryte były runy, wyciągnął papierosa i zapalił. Postał tak przez minutę, po czym wsadził peta do ust i kucnął, żeby przyjrzeć się temu, z czym mial doczynienia.
Rzut na Wiedzę o świcie:
Rzut Z 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...