Udało jej się opanować swój gniew. Panna Wood miała wrażenie, że ostatnio nauczyła się kontrolować swoją klątwę, nie pamiętała kiedy doszło do jakiegokolwiek ataku. Cieszyło ją to niezmiernie, bo tak przypadłość potrafiła naprawdę komplikować życie. Mniejsza o to, postawiła też barierę, która chroniła posiadłość przed rozprzestrzeniającym się ogniem, ona to jednak była wspaniałą czarownicą. Z dumą patrzyła na efekt swoich zaklęć.
Nie mogła jednak czekać, bo prędzej, czy później to jebnie, wypadało więc zacząć gasić pożar.
Nie miała pojęcia, gdzie są jej towarzysze, czy w ogóle zdążyli już opuścić leśną chatkę wiedźmy? Nie jej interes. Istotne, że ona była na miejscu, gotowa do walki z żywiołem. Jasne, łatwiej byłoby ugasić pożar w kilka osób, ale przynajmniej rozpoczęła tę walkę, póki jeszcze było co ratować.
Ruda wciąż leciała na miotle. Postanowiła wyczarować strumień wody i oblać nią labirynt, aby ugasić te najbardziej groźne miejsca.
Sukces!
Sukces!
kształtowanie strumienia wody