08.07.2024, 15:32 ✶
Ogrywam Atreusa w karty na kocyku
Prawdę mówiąc to na początku trochę nie chciało m się przychodzić. Nie, że nie lubił zaproszonych tutaj osób, czy tego rodzaju imprez. Po prostu ostatnim razem, gdy spotkali się w podobnym, chociaż mniejszym, towarzystwie, skończyło się totalnym chaosem, na który absolutnie nie miał ochoty, zwłaszcza w pobliżu morza. Całe szczęście gra w karty i popijane piwo szybko zmienilo jego nastawienie, do całej zabawy.
– Szczęście – mruknął rozbawiony, szykując sie na drobną złośliwość. Ubrany był zdecydowanie mniej formalnie, niż zazwyczaj, w przewiewną granatową koszulę i jeansy, pozwalając swoim włosom na kontrolowany falowy chaos. – To nie szczęście, a zdolności. Zrozumiesz jak dorośniesz – odgryzł się kuzynowi i sam wziął łyka ze swojej butelki piwa, na chwilę odkładając karty na koc tylko po to, by zaraz ponownie zacząć je tasować. – Mam nadzieje, że nie będziesz próbował na niej wracać po pijaku – rzucił, skinieniem głowy wskazując na stojącą przy namiocie miotłę. Przy tym samym namiocie stała również, taktycznie ustawiona jego torba do łatania ludzi w razie, jakby co.
– Możemy iść na tor — Do kasyna przecież mogli się udać zawsze. – Dam ci potem znać, co i jak, bo na początku września mam trochę spraw zawodowych. – Na przykład najwyraźniej wyjazd do Kambodży.
!zaklętamuszla
Prawdę mówiąc to na początku trochę nie chciało m się przychodzić. Nie, że nie lubił zaproszonych tutaj osób, czy tego rodzaju imprez. Po prostu ostatnim razem, gdy spotkali się w podobnym, chociaż mniejszym, towarzystwie, skończyło się totalnym chaosem, na który absolutnie nie miał ochoty, zwłaszcza w pobliżu morza. Całe szczęście gra w karty i popijane piwo szybko zmienilo jego nastawienie, do całej zabawy.
– Szczęście – mruknął rozbawiony, szykując sie na drobną złośliwość. Ubrany był zdecydowanie mniej formalnie, niż zazwyczaj, w przewiewną granatową koszulę i jeansy, pozwalając swoim włosom na kontrolowany falowy chaos. – To nie szczęście, a zdolności. Zrozumiesz jak dorośniesz – odgryzł się kuzynowi i sam wziął łyka ze swojej butelki piwa, na chwilę odkładając karty na koc tylko po to, by zaraz ponownie zacząć je tasować. – Mam nadzieje, że nie będziesz próbował na niej wracać po pijaku – rzucił, skinieniem głowy wskazując na stojącą przy namiocie miotłę. Przy tym samym namiocie stała również, taktycznie ustawiona jego torba do łatania ludzi w razie, jakby co.
– Możemy iść na tor — Do kasyna przecież mogli się udać zawsze. – Dam ci potem znać, co i jak, bo na początku września mam trochę spraw zawodowych. – Na przykład najwyraźniej wyjazd do Kambodży.
!zaklętamuszla