Obsługiwanie Menodory i Neila.
Czekając aż Charles znajdzie w końcu chwilę i dołączy do niego, siedział na skrzyni i dopalał papierosa, obserwując otoczenie. Gdy ktoś podchodził i zwracał na siebie uwagę pytaniami lub wykazując chęć dokonania zakupu, wstał i podszedł obsłużyć klientów. Udzielał odpowiedzi na to, co sam wiedział. Wymienił nawet parę miłych zdań z klientami bardziej rozmownymi i pożegnał.
Na scenę zaglądał sporadycznie. Ważniejsze było pilnowanie straganu i dzieciaków, czy czegoś znów nie odwalą. I tak też na moment również zerknął w kierunku straganu Sophie, zauważając że zatrzymało się u niej rodzeństwo Bulstrode. ”Gdyby teraz zaczęli nawalać się butelkami, przeszliby kolejny poziom…" – pomyślał z westchnieniem.
Uwagą musiał wrócić do swojego stoiska, gdyż w tym momencie podeszła kolejna osoba. Nie kojarzył jej akurat (Menodora Crawley). Może to i dobrze? Poza znajomymi twarzami, choćby nawet ze zdjęć, nie tylko znajomych i rodziny, pojawiały się zupełnie nieznane mu osoby. Gdy poprosiła o parę białych, klasycznych świec, zapakował je w papier odpowiednio zabezpieczając. Aby się nie połamały, czy też nie wypadły z opakowania. Przedstawił jej kwotę do zapłaty i podał zapakowany towar.
Kończąc obsługiwanie jednej klientki, pojawił się kolejny. Młody chłopak (Neil Enfer). Jemu to chyba Richard uważniej się przyglądał. Jeżeli miał pytania, mógł pytać. To, że wiele produktów posiadało składniki, właściwości i tak dalej, to w celu ułatwienia klientowi w zapoznaniu się z produktem. Sprzedawcy również ułatwiało coś wyszukać i z czymś nie pomylić.
- Jedną?Dopytał chłopaka. Biorąc do ręki liliową świeczkę, aby zaraz móc zapakować w papier i podać kwotę do zapłaty.