08.07.2024, 20:30 ✶
W czasie przedimprezowych przygotowań Woody zajmował się zorganizowaniem stanowiska pracy dla zaproszonego przez Brennę młodego barmana, Teddy’ego. Tarp upewnił się, że chłopakowi nie braknie niczego, czego będzie potrzebował do przyrządzenia drinków. Sprawdził też smak kilku pozycji z dostępnych trunków, tak dla pewności, nigdy nie wiadomo, może to akurat jedna na milion wadliwa partia.
Usłyszawszy zaś słowo klucz: „ciasteczko”, czarodziej momentalnie oderwał się od wykładania flaszek i szkieł na blat:
— I jeszcze pytasz! — zawołał przez plażę, po czym ruszył ku Figgom.
Mijając pufy, które lewitował Thomas, skorzystał z chwilowego obniżenia lotu wywołanego jego rozproszeniem i zasiadł na jednej z nich. Wyciągnął własną różdżkę i stuknął nią w siedzisko, które zmieniło kurs i podryfowało z pasażerem na gapę z powrotem do rodzeństwa. Pufka wylądowała miękko obok koszyka z wypiekami, nad którym Woody pochylił się w zadumie. Wybrał jedno z ciasteczek i od razu skosztował.
— Nie mógłbym u ciebie pracować, Norko. Przejadałbym połowę asortymentu.
Zamiast tego częstował się na co dzień własnym asortymentem. Prawdopodobnie na zdrowie by mu wyszła w tym układzie wymiana pubu na kawiarnię. Marskość wątroby za cukrzycę. Tylko czy na ulicy Śmiertelnego Nokturnu znalazłby popyt na słodką truciznę?
— Spróbujesz drinków, to się przekonasz — odpowiedział Thomasowi. — Nie będę ci odbierał frajdy. Ale jeśli będzie ci brakowało zabawy — rozejrzał się konspiracyjnie na boki, nim kontynuował — mogę mieć w namiocie coś naprawdę mocnego.
Zabrał jeszcze jedno ciastko, po czym wstał z ukradzionej pufy i szturchnął ją wymownie stopą.
— No, Tommy, zapomniałeś chyba o jednej.
!skarbmorza
Usłyszawszy zaś słowo klucz: „ciasteczko”, czarodziej momentalnie oderwał się od wykładania flaszek i szkieł na blat:
— I jeszcze pytasz! — zawołał przez plażę, po czym ruszył ku Figgom.
Mijając pufy, które lewitował Thomas, skorzystał z chwilowego obniżenia lotu wywołanego jego rozproszeniem i zasiadł na jednej z nich. Wyciągnął własną różdżkę i stuknął nią w siedzisko, które zmieniło kurs i podryfowało z pasażerem na gapę z powrotem do rodzeństwa. Pufka wylądowała miękko obok koszyka z wypiekami, nad którym Woody pochylił się w zadumie. Wybrał jedno z ciasteczek i od razu skosztował.
— Nie mógłbym u ciebie pracować, Norko. Przejadałbym połowę asortymentu.
Zamiast tego częstował się na co dzień własnym asortymentem. Prawdopodobnie na zdrowie by mu wyszła w tym układzie wymiana pubu na kawiarnię. Marskość wątroby za cukrzycę. Tylko czy na ulicy Śmiertelnego Nokturnu znalazłby popyt na słodką truciznę?
— Spróbujesz drinków, to się przekonasz — odpowiedział Thomasowi. — Nie będę ci odbierał frajdy. Ale jeśli będzie ci brakowało zabawy — rozejrzał się konspiracyjnie na boki, nim kontynuował — mogę mieć w namiocie coś naprawdę mocnego.
Zabrał jeszcze jedno ciastko, po czym wstał z ukradzionej pufy i szturchnął ją wymownie stopą.
— No, Tommy, zapomniałeś chyba o jednej.
!skarbmorza
piw0 to moje paliwo