08.07.2024, 21:01 ✶
- Nie, Brenna.- Isaac pokręcił głową, wpatrzony w pieczątkę.- Reszta za każdym razem miała na sobie inne wyzwiska. Twój wuj - pan Longbottom, za pierwszym razem dostał "do utylizacji", a kiedy Milly użyła na nim pieczątki po raz kolejny, to został nazwany dupą a później cymbałem.- Westchnął i postanowił się poddać. Schował pieczątkę do kieszeni i spojrzał pogodnie na dziewczynę.
- A tam, moge być cymbałem. I nawet trochę jestem, ale ważne, że Milly podobał się prezent. Wiesz... byliśmy razem na randce, ale.. chyba mnie nie chcę. A tak właściwie, to nie wiem co sobie myśli. Do tej pory nic nie powiedziała.- Mruknął, marszcząc delikatnie brwi. Nie wiedział czy robił dobrze, ale postanowił dać Moody przestrzeń i poczekać. Jak zwykle. Pewnie będzie czekał do usranej śmierci, ale wydawało mu się, że warto. Musiał to przemyśleć. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów.
- A tak swoją drogą, pan Longbottom to bardzo przyjemny człowiek. Byliśmy po pracy w pubie, dostaliśmy wspólne zlecenie od Ministerstwa przy Stonehenge i pojechałem z nim, żeby pomóc przy sprawdzaniu nowej posiadłości.- Powiedział zapalając papierosa. Nie poczęstował Brenny. Pamiętał, że nie paliła. Stanął pod wiatr, żeby nie leciał na nią dym papierosowy.
- Brenna, spotykasz się z kimś?- Zapytał z czystej ciekawości. Patrzył, jak szybko poradziła sobie z trawą. Ostatnio sporo ćwiczył, żeby podszkolić się w magii kształtowania. Lepiej jednak było, jeśli ktoś kto był w tym dobry, mógł udzielić kilka rad. Czasy były niepewne. Isaac był doskonale przygotowany żeby bronić siebie oraz innych. Może jednak przyjść w końcu moment, kiedy będzie musiał nie tylko się bronić, ale i atakować.
- Ziemniaczku, ty jesteś bardzo zdolna.- Stwierdził nagle.- Podszkolisz mnie trochę w magii kształtowania?
- A tam, moge być cymbałem. I nawet trochę jestem, ale ważne, że Milly podobał się prezent. Wiesz... byliśmy razem na randce, ale.. chyba mnie nie chcę. A tak właściwie, to nie wiem co sobie myśli. Do tej pory nic nie powiedziała.- Mruknął, marszcząc delikatnie brwi. Nie wiedział czy robił dobrze, ale postanowił dać Moody przestrzeń i poczekać. Jak zwykle. Pewnie będzie czekał do usranej śmierci, ale wydawało mu się, że warto. Musiał to przemyśleć. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów.
- A tak swoją drogą, pan Longbottom to bardzo przyjemny człowiek. Byliśmy po pracy w pubie, dostaliśmy wspólne zlecenie od Ministerstwa przy Stonehenge i pojechałem z nim, żeby pomóc przy sprawdzaniu nowej posiadłości.- Powiedział zapalając papierosa. Nie poczęstował Brenny. Pamiętał, że nie paliła. Stanął pod wiatr, żeby nie leciał na nią dym papierosowy.
- Brenna, spotykasz się z kimś?- Zapytał z czystej ciekawości. Patrzył, jak szybko poradziła sobie z trawą. Ostatnio sporo ćwiczył, żeby podszkolić się w magii kształtowania. Lepiej jednak było, jeśli ktoś kto był w tym dobry, mógł udzielić kilka rad. Czasy były niepewne. Isaac był doskonale przygotowany żeby bronić siebie oraz innych. Może jednak przyjść w końcu moment, kiedy będzie musiał nie tylko się bronić, ale i atakować.
- Ziemniaczku, ty jesteś bardzo zdolna.- Stwierdził nagle.- Podszkolisz mnie trochę w magii kształtowania?