09.07.2024, 19:46 ✶
Nawet mimo tego, że pozwolił sobie usiąść w sposób nienormalny, w sposób nieuprzejmy, wciąż czuł narastające napięcie. Kiedy Severine odwróciła się do niego i mógł spojrzeć w jej oczy, uderzyła go myśl, że wcale nie chciał kończyć tego spotkania - jeśli odbierze od niej te dwie fiolki, będzie musiał przejść do realizacji kolejnego kroku swojego obrzydliwego planu. Nie miał na to siły, w tej chwili wydawał się być absolutnie ukontentowany siedzeniem pośrodku tego cuchnącego tytoniem pobojowiska i słuchania, jak młoda prawniczka opowiada mu o jakichś prymitywnych wynalazkach mugoli. Była w tym w pewien sposób... rozczulająca.
Wziął od niej piwo, krzywiąc się lekko, gdy jego skóra weszła w kontakt z uciążliwym chłodem wilgoci skraplającej się na szkle.
– Przebierz się to teleportuję nas do jakiejś godziwej restauracji – zaczął, otwierając butelkę bezgłośnym zaklęciem. – Jedyna pizza jaką byłbym skłonny przyjąć od mugoli to ta autentycznie włoska ale takiej nam w. Samochodzie. Nie dostarczą. Kto wie co do niej w ogóle włożą nie wierzyłbym w ich intelekt na tyle aby ufać im z przestrzeganiem regulacji uh szanuj się bardziej.
Ciągle sztywnie usadzony na samym brzeżku sofy, upił ostrożnie łyk piwa. Nie było wcale dobre, ale smakowało mu aż za bardzo. Smakowało mu spokojem i ulgą.
Wrócił myślą do tego zbolałego grymasu, z jakim Severine wyjaśniła mu, że nie zjadła dzisiaj ani jednego posiłku.
– Jesteś – powiedział nagle, zbywając kwestię eliksirów na później. – Trochę podobna do twojego brata z czasem zaczynam to dostrzegać.
Po jego kompletnie suchym tonie nie dało się wyczytać, czy mówił to w ramach komplementu czy obrazy.
Wziął od niej piwo, krzywiąc się lekko, gdy jego skóra weszła w kontakt z uciążliwym chłodem wilgoci skraplającej się na szkle.
– Przebierz się to teleportuję nas do jakiejś godziwej restauracji – zaczął, otwierając butelkę bezgłośnym zaklęciem. – Jedyna pizza jaką byłbym skłonny przyjąć od mugoli to ta autentycznie włoska ale takiej nam w. Samochodzie. Nie dostarczą. Kto wie co do niej w ogóle włożą nie wierzyłbym w ich intelekt na tyle aby ufać im z przestrzeganiem regulacji uh szanuj się bardziej.
Ciągle sztywnie usadzony na samym brzeżku sofy, upił ostrożnie łyk piwa. Nie było wcale dobre, ale smakowało mu aż za bardzo. Smakowało mu spokojem i ulgą.
Wrócił myślą do tego zbolałego grymasu, z jakim Severine wyjaśniła mu, że nie zjadła dzisiaj ani jednego posiłku.
– Jesteś – powiedział nagle, zbywając kwestię eliksirów na później. – Trochę podobna do twojego brata z czasem zaczynam to dostrzegać.
Po jego kompletnie suchym tonie nie dało się wyczytać, czy mówił to w ramach komplementu czy obrazy.