Szanowny panie Yaxley,
nasz wspólny znajomy przedstawił mi problem, z jakim się Pan boryka. Proszę być spokojnym, ten sekret zostanie ze mną, nie mam żadnego powodu, by przedstawiać go światu w jakiejkolwiek formie.
Z tego co wiem, to ma Pan świadomość, czym się zajmuję i zapewne jest Pan ciekawy, na jakim jestem etapie. Mam trochę koncepcji i pomysłów, choć jak zapewne Pan się domyśla – to całkowicie niezbadane wody. Pracuję obecnie nad jednym z nich, jednak zajmie to na pewno chwilę, muszę po pierwsze udoskonalić formułę, a poza tym… cóż, przetestować, czego nie jestem zdolna zrobić na sobie.
Jeśli miałby Pan ochotę spotkać się ze mną i porozmawiać w cztery oczy, będę bardziej niż chętna. Zgaduję, że ma Pan trochę pytań i być może będę znała odpowiedzi na niektóre z nich, Pańska przypadłość nie jest dla mnie niczym nowym, choć o ile wiem, różni się w poszczególnych przypadkach.