10.07.2024, 15:55 ✶
Czy i jej była pisana taka miłość? Na tą chwilę wątpiła. W końcu nawet gdy coś zmierzało w dobrym kierunku, do tego stopnia, że już czuła nadzieję, wszystko się zaczynało pieprzyć i kończyła z kolejnym doświadczeniem, czasem lepszym, czasem gorszym, ale cóż, zawsze sama. Trochę ją to już nudziło, dlatego podchodziła aktualnie do każdej próby flirtu ostrożnie i bez konkretnych nadziei. Nie oznaczało to, że ich nie lubiła, bo każda poznana osoba według niej miała jakąś wartość, nawet jeśli tylko edukacyjną.
- Trochę to przerażające, jak można się do kogoś przywiązać - stwierdziła.
Życie zależne od drugiego człowieka? Trochę nie było to w jej guście. Od dziecka była dość niezależna, potem dotarła w miejsca, gdzie zaufanie zawsze było ograniczone, a i tak wiele osób ją zawiodło. Może miała więc aktualnie z tym małe problemy.
Uśmiechnęła się, czując wspierający dotyk mamy na ramieniu i przysunęła się bliżej.
- Zobaczysz, mam naprawdę ładny asortyment. Wiesz, wszystko ze wzorami, które kojarzą się z Lammas i specjalna seria zwierzęca. O, i ostatnio robiłam też coś dla ciebie, też w tej tematyce, ale to jak wrócimy do domu. - Miała bowiem gotowy złocony wisiorek w kształcie sierpa i kłosów, który pieczołowicie dłubała przez ostatni dzień. Uwielbiała robić biżuterię dla mamy.
- Wiązki szałwii mam, świeczki zwykłe też, ale te rytualne, cóż. Zawsze zajmował się takimi sprawami Flinty, ale jeszcze nie wrócił z ostatniej wyprawy, a sama już nie bardzo o tym pamiętałam - wzruszyła ramionami. Cóż, jej współlokator, oraz, cóż, był dość wierzący i to on inicjował wszelkie potrzebne rytuały. Tym razem pewnie mogła odprawić je po prostu z mamą. I może tak było nawet przyjemniej?
- Trochę to przerażające, jak można się do kogoś przywiązać - stwierdziła.
Życie zależne od drugiego człowieka? Trochę nie było to w jej guście. Od dziecka była dość niezależna, potem dotarła w miejsca, gdzie zaufanie zawsze było ograniczone, a i tak wiele osób ją zawiodło. Może miała więc aktualnie z tym małe problemy.
Uśmiechnęła się, czując wspierający dotyk mamy na ramieniu i przysunęła się bliżej.
- Zobaczysz, mam naprawdę ładny asortyment. Wiesz, wszystko ze wzorami, które kojarzą się z Lammas i specjalna seria zwierzęca. O, i ostatnio robiłam też coś dla ciebie, też w tej tematyce, ale to jak wrócimy do domu. - Miała bowiem gotowy złocony wisiorek w kształcie sierpa i kłosów, który pieczołowicie dłubała przez ostatni dzień. Uwielbiała robić biżuterię dla mamy.
- Wiązki szałwii mam, świeczki zwykłe też, ale te rytualne, cóż. Zawsze zajmował się takimi sprawami Flinty, ale jeszcze nie wrócił z ostatniej wyprawy, a sama już nie bardzo o tym pamiętałam - wzruszyła ramionami. Cóż, jej współlokator, oraz, cóż, był dość wierzący i to on inicjował wszelkie potrzebne rytuały. Tym razem pewnie mogła odprawić je po prostu z mamą. I może tak było nawet przyjemniej?