• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric

[22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric
The Healing Light
some superheroes
wear a white coat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przystojny, wysoki (180 centymetrów wzrostu), trochę wychudzony uzdrowiciel o łagodnym usposobieniu. Nieśmiały, trochę za cichy, ale bardzo sympatyczny. Widać po nim od razu, że zdecydowanie za dużo czasu spędza w zaciszu swojej pracowni alchemicznej, ale pomimo kilku dziwactw wplecionych tu i ówdzie, wzbudza sympatię i szacunek. W pracy nosi szpitalny fartuch. Poza pracą również ubiera się w jasne kolory.

Cedric Lupin
#14
11.07.2024, 00:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.07.2024, 00:54 przez Cedric Lupin.)  
Z początku oferta wspólnego wyjścia do baru była dziwna i cholernie stresująca. W końcu nie widzieli się od kilku lat, więc nawet nie mieli wspólnych tematów. Gdyby tego było mało, Cedric był cholernie nudnym człowiekiem i raczej nie byłby w stanie odpowiedzieć na pytanie "co ciekawego robisz ze swoim życiem". Po prostu nie istniała szansa na to, żeby bawiła się dobrze w towarzystwie kogoś takiego jak on. Żył z tą myślą aż do samego spotkania, ale ewidentnie martwił się na zapas. Kobieta zdawała się cieszyć z jego towarzystwa, ale co ważniejsze (czy może raczej dziwniejsze), z jakiegoś niezrozumiałego powodu on sam czuł się wyluzowany.
— Od razu w złej wierze. Po prostu chcę zadbać o Twoje zdrowie, to chyba nic złego? — odparł, robiąc przy tym niewinne oczy. W normalnych okolicznościach zdecydowanie nie pozwoliłby sobie na tak luźne i żartobliwe zachowanie, ale wypił nieco za dużo drinków, żeby się tym teraz przejmować. — Przysięga lekarska co prawda nie wspomina o konieczności noszenia czapek, ale... specjalnie dla ciebie mogę napisać pracę naukową na temat korzyści zdrowotnych, które płyną z dobierania stroju odpowiednio do zaistniałej pogody. Potem pokażę go Twojej mamie — dokończył, nie kryjąc przy tym szerokiego, rozbawionego wyrazu twarzy. Mówił w tej chwili absolutne bzdury, ale wcale się tym nie przejmował. Jego uwaga skupiała się teraz na tym, jak bardzo urocza była, gdy się śmiała.
Zazwyczaj wyjścia na miasto kończyły się dla niego zmęczeniem i bólem głowy, ale dzisiaj bawił się zaskakująco dobrze. Swój wkład w taki przebieg wydarzeń z pewnością miał krążący w jego żyłach alkohol, ale najważniejsza była zdecydowanie ona. Niepewność, wycofanie, strach — to właśnie one zazwyczaj kierowały jego zachowaniem, zamykając go w małej, szczelnej klatce. Było tak niemal zawsze. Dzień w dzień, miesiąc po miesiącu. Aż do dzisiaj. Vior była chyba pierwszą osobą, przy której po prostu się wyluzował i cieszył chwilą. Z boku brzmi to dość trywialnie, jeśli nie absurdalnie, ale dla Lupina był to ogromny krok naprzód. Zostawało jeszcze pytanie, jutrzejszego dnia nie zrobi po prostu trzech w tył, ale tym nie ma co się teraz przejmować.
— Obiecuję nie dopytywać Twojej mamy o wspomniane historie. Może opowiesz mi o nich kiedyś, a jeśli nie... to nie. Nie muszę wiedzieć wszystkiego, żeby Cię... żeby kogoś lubić — dokończył, nagle zmieniając swoje słowa. Na krótką chwilę górę wzięły wyuczone przez lata instynkty. W ułamku sekundy poczuł się głupio, mówiąc do rozmówczyni w tak wylewny sposób. Na szczęście jego głowa nie zajęła się tym na dłużej, ustępując miejsca tej nieco bardziej wyluzowanej wersji. Naprawdę nie miał ochoty na troski, gdy wieczór był tak przyjemny, a towarzystwo tak urokliwe. Bo zdecydowanie nie było bardziej urokliwej damy niż ona. Absolutnie nikt nie mógł przebić tego jej szerokiego uśmiechu.
Czy wytypowana przez niego para miała szansę na jakąś rozmowę? Jego zdolności socjalne były wyjątkowo niskie, także zapewne sromotnie się pomylił. Nie przejmował się tym jednak jakoś szczególnie, bo kara przegranego wcale nie była taka zła. Zabranie jej na kolejny wypad brzmiało niezwykle kusząco. Nieco dziwnie i minimalnie stresująco, ale przede wszystkim przyjemnie. Naprawdę dobrze mu się z nią rozmawiało i najzwyczajniej w świecie miał ochotę powtórzyć ten wypad. Co prawda ten kolejny mógł nie zawierać w sobie alkoholu, ale kto wie. Może dzisiejszy wieczór pomoże mu się nieco przełamać? Na ten moment ciężko stwierdzić, ale zdecydowanie byli na dobrej drodze ku takiemu zakończeniu. Pierwszy raz od dawna nie przejmował się tym, że kogoś zanudza. Chyba dlatego, że Vior była niezwykle gadatliwa i ciągle odpowiadała na jego teksty. Zarówno te mądre, jak i te nieco głupsze. Zazwyczaj droczenie się czy słowne przepychanki wprawiały go w dyskomfort, ale z nią było to zaskakująco przyjemne.
Rozmowa była naprawdę przyjemna, a on sam nieco się wyluzował, ale wciąż nie był najlepszy, gdy chodziło o przyjmowanie komplemento. Czy był dobrym człowiekiem? Na pewno starał się postępować słusznie, ale miał wrażenie, że chyba nie dał jej pełnej wizji. Bo przecież mógł robić więcej. Dzisiejszy wieczór był na to idealnym przykładem. Mógł siedzieć w Mungu, przyjmując nocnych pacjentów, ale zamiast tego siedział w barze, popijając kolejne drinki. Co gorsza, wcale tego nie żałował.
— Nie wydaje mi się, żeby groziło mi większe ryzyko czy niebezpieczeństwo. Jestem zwykłym lekarzem, który stara się pomagać potrzebującym — zaczął, ale na chwilę umilkł, gdy napomknęła o Beltane. Wspomnienia tych wydarzeń wciąż przyprawiały go o nieprzyjemne dreszcze, a wizja podobnego aktu w Mungu wcale nie brzmiała lepiej. — Wierzę, że nawet szaleńcy mają swoje granice. Przynajmniej chcę wierzyć. Jeśli się mylę... cóż, wtedy przyznam ci rację. Nie ma sensu wymyślać takich scenariuszy — dokończył, ewidentnie chcąc odłożyć ten temat na bok. Nie, żeby nie potrafił odpowiedzieć. Gdyby ktokolwiek zaatakowałby szpital pełen chorych, Cedric definitywnie nie uciekłby tylnymi drzwiami. Wiedział, że wiąże się to z ryzykiem, ale nie wybaczyłby sobie, gdyby zostawił tych biedaków na pastwę losu. Nie był to jednak temat na przyjemny wieczór ze starą znajomą. Poza tym — nawet jeśli znał swoją decyzję z wyprzedzeniem, wcale nie sprawiała, że czuł się jakoś odważnie czy bohatersko. Tak właściwie to samo myślenie o tym napawało go strachem. Nie był w końcu wojownikiem. Przede wszystkim jednak kierował się teraz swoimi małostkowymi pragnieniami. Po prostu zbyt dobrze się bawił, żeby przenosić się na tak ponure dywagacje. Chociaż ten jeden raz chciał postąpić samolubnie.
— Hmmm, jeśli chcesz? Dalej mam w głowie naszą ostatnią rozmowę i uwierz, wcale nie chcę tego powtarzać. Zwłaszcza w sytuacji, gdy znajdziesz mnie śpiącego na ulicy — odparł, zerkając na nią nieco niezręcznie. Była naprawdę urokliwa, ale nie mógł wyrzucić z myśli tamtego momentu. Jeśli chciała, zdecydowanie potrafiła być groźna. Nie chciał tego doświadczyć jeszcze raz, nawet jeśli ten pierwszy był onieśmielający i nieco pociągający. — Z całym przekonaniem mogę za to obiecać, że będę miał zapas leków specjalnie dla ciebie. W Twoim ulubionym smaku — dorzucił jeszcze, celowo ignorując wzmiankę o tym fartuchu. Zdradziły go jednak uszy, a konkretniej ich czerwony kolor. Komplementy ze strony Vior ewidentnie wprawiały go dyskomfort, chociaż już bardziej podświadomie było mu naprawdę miło. Od czasów Dandelion nie myślał o nikim w sposób romantyczny, ale przy niej jego uwaga mimowolnie schodziła na tego typu tematy. Szybko je jednak odganiał, bo przecież byli tylko znajomymi, a to były koleżeńskie uprzejmości.
— Mam wrażenie, że nie muszę na to odpowiadać — wyburczał tylko, wciąż nieco zawstydzony. Mocniejszy drink dość skutecznie zajął jego uwagę, a chcąc odciągnąć ją jeszcze dalej, ruszył na parkiet. Absolutnie nie potrafił tańczyć, ale naśladowanie ruchów innych ludzi nie mogło być takie trudne, prawda? Poza tym przecież zdarzało mu się tańczyć. Szybko odkrył, że był w dość sporym błędzie. Jego doświadczenie ograniczało się raczej do spokojniejszych potańcówek z czasów szkolnych, a najnowsze czarodziejskie hity, cóż. Naprawdę mocno starał się naśladować jej ruchy. Ostatecznie poszło mu chyba niezgorzej, a przynajmniej to sugerował komplement ze strony partnerki. Zasapany i zdyszany tylko się uśmiechnął, po czym zdębiał, gdy podeszła i poprawiła mu fryzurę. Gest niby niewinny, ale w tej sytuacji zaskakująco... miły. Mimowolnie się uśmiechnął, a gdy ujęła go za dłonie i zaczęła się ruszać w rytm muzyki, po prostu do niej dołączył. Bez stresu, czy szalonych myśli pędzących przez jego głowę. Po prostu skupił się na melodii i przyjaciółce. Jeszcze z rana był cholernie zestresowany, ale teraz czuł się... po prostu dobrze. Pierwszy raz od miesięcy nie myślał o tym, co utracił, zamiast tego skupiając się na tym, co mógł zyskać. Wszystkie w niej go zachwycało. Rozwiane włosy, oczy, uśmiech, sukienka, ale przede wszystkim to, jaka była. Wciąż nie potrafił zrozumieć, co takiego w nim widziała, ale czy to było istotne?
— Vior. To był... to jest najmilszy wieczór w moim życiu — rzucił cicho, wpatrując się w nią z lekko zarumienionymi policzkami. Chciał powiedzieć coś więcej, ale słowa ugrzęzły mu w gardle. W ciszy ruszał się w rytm muzyki, a gdy melodia w końcu zamilkła, zatrzymał się wraz z nią. Przez krótki moment stał w tej pozycji, patrząc prosto w oczy Vior, aż w końcu coś w nim pękło. Nachylił się i bez jakiegokolwiek uprzedzenia pocałował ją w usta. Dłonie samie pokierowały się na jej talię, obejmując ją lekko, choć pewnie. Przez kilkanaście następnych, cholernie długich sekund, po prostu żył chwilą. Dopiero po tym czasie dotarło do niego, co właśnie wyprawiał.
Oderwał się od niej gwałtownie, zabierając też ręce. Spojrzał na nią z miną, z której wręcz wylewała się niepewność i zawstydzenie. — Ja... przepraszam. Poniosło mnie — wyrzucił z siebie cichym głosem, bojąc się tego, jak zareaguje. Chciał powiedzieć coś więcej, obronić się czy wyrazić skruchę, ale był na tyle zszokowany, że nie potrafił wykrztusić niczego więcej. Najgorsze był jednak fakt, że jakaś część Cedrica wcale nie żałowała tego, co właśnie zrobił.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cedric Lupin (8359), Viorica Zamfir (8079)




Wiadomości w tym wątku
[22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 26.03.2024, 00:53
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 26.03.2024, 03:04
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 01.04.2024, 21:58
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 05.04.2024, 01:32
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 20.04.2024, 00:40
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 21.04.2024, 15:59
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 24.04.2024, 23:29
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 13.05.2024, 00:07
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 19.05.2024, 15:21
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 01.06.2024, 03:34
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 07.06.2024, 19:43
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 17.06.2024, 13:59
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 01.07.2024, 17:06
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 11.07.2024, 00:52
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 17.07.2024, 19:24
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Cedric Lupin - 22.07.2024, 23:40
RE: [22.07.72] Wishful drinkin' | Viorica i Cedric - przez Viorica Zamfir - 28.07.2024, 18:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa