Nie wtrącał się w rozmowę między kobietami, pozostając uważnym słuchaczem i obserwatorem ich zachowania, relacji ich łączących oraz poruszanych tematów. Zauważył z kolei, że Sophie przychodząc tutaj, była jakaś skryta? Zestresowana? Nic dziwnego, skoro pierwszy raz bierze udział w grach hazardowych. I to jeszcze w obecności "rodziców".
Temat wesela u Blacków. Powód, dla którego Mulciberowie nie byli, był po prostu jasny, ale tylko dla Roberta i Richarda. Stosunki z rodziną Rookwood trochę opadły, ze względu na jednego ich członka rodziny. Temat ten, nie był poruszany. Prawdę mówiąc i tak mieli sporo innych obowiązków na głowie, choćby po Lammas. Terminy wydarzeń, były zbyt blisko siebie.
Kiedy zaś padło pytanie o ich obecność na weselu, Richard spojrzał na Lorien spokojnie. Odpowiedź miał przygotowaną, ale Lorien dała sobie radę z jej udzieleniem. Rzucił więc przelotnie na ruletkę, która miała w sobie mało go interesującą skaczącą z pola na pole kuleczkę. Uwagę od niej oderwał, kiedy poczuł na swoim przedramieniu dotyk Lorien, a później charakterystyczny uścisk jej dłoni na swoim nadgarstku.
Wysłuchał opowieści plotek Camille, co takiego wydarzyło się w posiadłości Blacków na weselnej uroczystości. "Zwierzęta? Kura? Wiele bym dał dowiedzieć się, czy to Chestera przemienili…" – przeszło mu przez myśl, choć nawet nie wiedział ilu i kto z Rookwoodów był tam zaproszony.
"Kobiety zawsze są przyczyną problemów…" – pomyślał, wstrzymując się od rzucenia tego komentarza na głos… będąc w znacznej przewadze otoczonym kobietami. Nie chciał także komentować zachowania Atreusa i urażonej dumy Anthony’ego. Ten pierwszy już zapamiętany był z niespodziewanych zachowań na Lammas, czy miesiąc temu na widowisku randkowym.Wyłapał spojrzenie Camille. Kwestia jego obrączki widocznie nie dawała jej spokoju, która spoczywała nie na tej dłoni, na której zapamiętała. Wyczuł wcześniej to przyglądanie się, ale nie zareagował jakkolwiek na tą sytuację. Udając iż nie rozumie, dlaczego mu się tak przygląda. Pozwolił sobie odnieść się do jej słów na temat wystawionej opinii na temat wesela Blacków, skoro o reakcję "prosiła" go Lorien.
- Trzeba przyznać, że dzisiejszą młodzież ponosi fantazja, jeżeli chodzi o samodzielne organizowanie przyjęć. Pozwoli się im samemu cokolwiek zorganizować."Podobnie jak prowadzenie własnego interesu." – dokończył w myślach, na krótką chwilę przenosząc spojrzenie w kierunku Sophie. W myślach, nawiązywał do jej bimbrownia cytrynówki. Możliwe, że pomyślał też o swoim młodszym synu. Ale nie było go tutaj. Tym samym Richard wtrącił się do rozmowy, kiedy "małżonka" i pozostałe damy obstawiały swoje kolejne zakłady.
Zwrócił uwagę na młodzież, oceniając postawę i zachowanie samego Matthiasa wobec Sophie. Być może w ramach przerwy, podpyta go i kilka spraw. Aby wiedzieć, z kim zadaje się córka jego brata.