11.07.2024, 13:14 ✶
Woody nie poczytałby sobie odmowy alkoholu jako afrontu. Nie był aż tak nierozważny, aby nieprzekonanych wciągać w popijawę siłą, choć zawsze bardziej komfortowo piło mu się z kimś. Towarzystwo i okazja czyniły świetną wymówkę, w której obmywał się z grzechu pijaństwa.
— Nie będę narzekał, jeśli od czasu do czasu zabłąkana sowa z twojej Nory trafi do Rejwachu. Odeślę ją z pełną recenzją — przysiągł z ręką na sercu. Woody z własnej inicjatywy nie był może stałym klientem cukierni, ale gdy tylko na horyzoncie pojawiały się słodycze, zawsze chętnie wyciągał po nie ręce.
Omiótł spojrzeniem plażę, na której prowadzili przygotowania, i pokiwał ze zrozumieniem głową. Nagroda za ich trudy musi zostać odroczona, ale to nic, tym słodsza będzie później.
— Jest w tym trochę racji, obowiązki mają pierwszeństwo — przyznał bez szemrania. — Złapiemy się jeszcze po rozpoczęciu imprezy.
Zasalutował Figgom i już miał odejść z powrotem do swojej roboty, gdy Nora zwróciła ich uwagę na kobietę stojącą na plaży. Już z tej odległości widać było, że coś jest nie tak. Woody zmrużył oczy, próbując lepiej jej się przyjrzeć. Naturalnie nie mogli tego zostawić ot tak. Przeszło mu nawet przez myśl, aby posłać do niej przodem Norę, zamiast dwóch facetów, coby jej nie spłoszyć. Merlin jeden wie, co doprowadziło ją do tego stanu i jak na nich zareaguje. Thomas podniósł jednak ważny aspekt: na tej plaży nie powinno być nikogo obcego, co czyniło jego pomysł puszczenia Nory przodem zdecydowanie mniej rozważnym.
Tarp nie dumał nad tym długo: ruszył ramię w ramię z Thomasem, na wszelki wypadek trzymając różdżkę w pogotowiu.
— Baba płacze, oczywiście, że nie jest w porządku — syknął jeszcze po cichu do Figga, nim odezwał się głośniej do samej nieznajomej: — Co się stało, droga pani?
!skarbmorza2
— Nie będę narzekał, jeśli od czasu do czasu zabłąkana sowa z twojej Nory trafi do Rejwachu. Odeślę ją z pełną recenzją — przysiągł z ręką na sercu. Woody z własnej inicjatywy nie był może stałym klientem cukierni, ale gdy tylko na horyzoncie pojawiały się słodycze, zawsze chętnie wyciągał po nie ręce.
Omiótł spojrzeniem plażę, na której prowadzili przygotowania, i pokiwał ze zrozumieniem głową. Nagroda za ich trudy musi zostać odroczona, ale to nic, tym słodsza będzie później.
— Jest w tym trochę racji, obowiązki mają pierwszeństwo — przyznał bez szemrania. — Złapiemy się jeszcze po rozpoczęciu imprezy.
Zasalutował Figgom i już miał odejść z powrotem do swojej roboty, gdy Nora zwróciła ich uwagę na kobietę stojącą na plaży. Już z tej odległości widać było, że coś jest nie tak. Woody zmrużył oczy, próbując lepiej jej się przyjrzeć. Naturalnie nie mogli tego zostawić ot tak. Przeszło mu nawet przez myśl, aby posłać do niej przodem Norę, zamiast dwóch facetów, coby jej nie spłoszyć. Merlin jeden wie, co doprowadziło ją do tego stanu i jak na nich zareaguje. Thomas podniósł jednak ważny aspekt: na tej plaży nie powinno być nikogo obcego, co czyniło jego pomysł puszczenia Nory przodem zdecydowanie mniej rozważnym.
Tarp nie dumał nad tym długo: ruszył ramię w ramię z Thomasem, na wszelki wypadek trzymając różdżkę w pogotowiu.
— Baba płacze, oczywiście, że nie jest w porządku — syknął jeszcze po cichu do Figga, nim odezwał się głośniej do samej nieznajomej: — Co się stało, droga pani?
!skarbmorza2
piw0 to moje paliwo