11.07.2024, 15:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.07.2024, 15:56 przez Basilius Prewett.)
Kocyk z Atreusem, szykuję się na lot –> wywalam się przy wodzie
Basilius obdarował kuzyna bardzo wymownym spojrzeniem spode łba.
– Ah, no tak. Teraz już wszystko jasne. Dziękuję, myślałem, że się na niej skacze – rzucił w podziękowaniu za tę złotą radę, jednocześnie wciąż przyglądając się dystansowi, który miał do pokonania. Siadasz na niej i lecisz. Będzie musiał go kiedyś wsadzić na abrakasana z podobnym tekstem.
Jeszcze raz zerknął na miotłę, a potem westchnął i ostrożnie na niej usiadł, mocno trzymając się drążka. Pewnie normalnie zapytałby siebie po co w ogóle to robi, ale dzisiaj naprawdę czuł się zbyt dobrze, by nie ryzykować wywalenia się na miotle. Ta przynajmniej nie oszaleje, jak ostatnia, z którą miał doczynienia, a potencjalny upadek nie będzie aż tak bolesny. No i przecież potrafił jeździć na abrakasanach, a to chyba jednak było nieco cięższe niż lot na miotle?
– Jak coś to moja torba jest przy namiocie. Daj ją komuś kompetentnemu – mruknął jeszcze, bo jednak wolał uzyskać pierwsza pomoc z rąk kogoś odpowiedzialnego. I najlepiej nie Florence, która na razie wydawała się zajęta, więc może nie zauważy gdyby sobie coś zrobił.
Westchnął głośno jeszcze raz, a gdy już się upewnił, że siedzi stablinie, wreszcie zaczął lecieć i...
I teoretycznie dotarł do linii wody. Tylko nie do końca w ten sposób, w ktory miał.
Przez pierwsze chwile lotu może nie szło mu jakoś szczególnie dobrze, ale przynajmniej było stablinie, tak że nie spadał i Prewett naprawdę był przekonany, że mu się uda.
Aż wreszcie spadł.
Kurwa.
Już, gdy był dość blisko celu, nagle poczuł, jak tracił równowagę, a próby ponownego jej złapania spęzły na niczym. Tak samo, jak próba utrzymania się na miotle siłą, by jakkolwiek się na niej utrzymać.
Bam.
Basilius zleciał z miotły i "przeleciał" już niestety na piasku, tę brakującą odległość do linii wody. Gdyby nie to, że nie chciał zwracać na siebie uwagi, już by klnął, więc jedynie nieprawym gestem dłoni pokazał Atreusowi, by nie podchodził i dał mu cierpieć w samotności bez komentarzy.
Rzut na miotłę (AF T)
Basilius obdarował kuzyna bardzo wymownym spojrzeniem spode łba.
– Ah, no tak. Teraz już wszystko jasne. Dziękuję, myślałem, że się na niej skacze – rzucił w podziękowaniu za tę złotą radę, jednocześnie wciąż przyglądając się dystansowi, który miał do pokonania. Siadasz na niej i lecisz. Będzie musiał go kiedyś wsadzić na abrakasana z podobnym tekstem.
Jeszcze raz zerknął na miotłę, a potem westchnął i ostrożnie na niej usiadł, mocno trzymając się drążka. Pewnie normalnie zapytałby siebie po co w ogóle to robi, ale dzisiaj naprawdę czuł się zbyt dobrze, by nie ryzykować wywalenia się na miotle. Ta przynajmniej nie oszaleje, jak ostatnia, z którą miał doczynienia, a potencjalny upadek nie będzie aż tak bolesny. No i przecież potrafił jeździć na abrakasanach, a to chyba jednak było nieco cięższe niż lot na miotle?
– Jak coś to moja torba jest przy namiocie. Daj ją komuś kompetentnemu – mruknął jeszcze, bo jednak wolał uzyskać pierwsza pomoc z rąk kogoś odpowiedzialnego. I najlepiej nie Florence, która na razie wydawała się zajęta, więc może nie zauważy gdyby sobie coś zrobił.
Westchnął głośno jeszcze raz, a gdy już się upewnił, że siedzi stablinie, wreszcie zaczął lecieć i...
I teoretycznie dotarł do linii wody. Tylko nie do końca w ten sposób, w ktory miał.
Przez pierwsze chwile lotu może nie szło mu jakoś szczególnie dobrze, ale przynajmniej było stablinie, tak że nie spadał i Prewett naprawdę był przekonany, że mu się uda.
Aż wreszcie spadł.
Kurwa.
Już, gdy był dość blisko celu, nagle poczuł, jak tracił równowagę, a próby ponownego jej złapania spęzły na niczym. Tak samo, jak próba utrzymania się na miotle siłą, by jakkolwiek się na niej utrzymać.
Bam.
Basilius zleciał z miotły i "przeleciał" już niestety na piasku, tę brakującą odległość do linii wody. Gdyby nie to, że nie chciał zwracać na siebie uwagi, już by klnął, więc jedynie nieprawym gestem dłoni pokazał Atreusowi, by nie podchodził i dał mu cierpieć w samotności bez komentarzy.
Rzut na miotłę (AF T)
Rzut T 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut T 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana