Heather całkiem nieźle radziła sobie z gaszeniem pożaru, przez chwilę zastanowiła się nawet nad tym, czy może nie powinna się przebranżowić i z BUMowca przekształcić w strażaczkę, ze swoją klątwą wody mogłaby wspaniale sobie radzić z gaszeniem pożarów. Oddaliła jednak od siebie póki co te myśli i skupiła na tym, aby oblewać ogień wodą.
Udało jej się opanować żywioł. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że płomienie nie dotrą do posiadłości. Dojrzała również Thomasa, który pojawił się przed budynkiem. Nie zdążyła jednak do niego podlecieć zbyt szybko.
Później dostrzegła zbliżającą się Dorę i Erika i to w ich kierunku ruszyła. Zatrzymała się przed nimi dosyć gwałotwnie, nie spadła jednak z miotły, tylko nadal na niej siedziała.
- Fajnie, że się ogarnęliście, szkoda tylko, że musiałam odjebać całą robotę sama. - Powiedziała do nich całkiem lekkim tonem, jak na to, że wszystko było na jej głowie. Najwyraźniej uważała się za bohaterkę, może nawet całkiem słusznie. Miała niezbyt przyjemne doświadczenie związane z ogniem, a jednak udało jej się jakoś to ogarnąć. Naprawdę była z siebie dumna.
- Thomas jest w posiadłości, albo przed. Możemy za nim pójść. - Nie zamierzała póki co schodzić z miotły, tylko ciągle na niej siedziała.