Ruda rozejrzała się po towarzystwie, kiedy Cameron skomentował średnią wieku innych osób bawiących się na ognisku. Miał rację, większość z nich była zdecydowanie starsza od niej. Chcąc nie chcąc zawiesiła wzrok na [u[Atreusie[/u], który miał rozpiętą koszulę. Na pewno myślał, że poderwie Brennę na swoją wyrzeźbioną klatę, na całe szczęście Ruda wiedziała, że jej partnerka nie jest taka głupia. - Tak, zdecydowanie po to nas zaprosili, i może też dlatego żebyśmy trochę rozruszali tych dziadersów, na pewno większość z nich zapomniała o tym, jak się bawić. - Wiedziała, że większość z tych osób jest zaangażowana w działania Zakonu Feniksa, to całkiem miłe, że mogli się ze sobą spotkać od czasu do czasu w innej sytuacji niż ściganie śmierciożerców. No i Cameron mógł poznać jej znajomych, wierzyła, że odpowiednio wykorzystają ten czas.
Podeszła do nich Brenna, Wood przywitała ją ogromnym uśmiechem. Nie zdążyła jednak odpowiedzieć Cameronowi co będą zaraz robić, ale na pewno do tego wróci. Longbottom przyniosła im prezent, tego się nie spodziewała. - Brenn, nie trzeba było! - Rzuciła do niej, chociaż naprawdę ucieszyła się z tego, że złożyła im gratulacje.
- Idzie nam najlepiej Camiś. - Widać było, że jest strasznie entuzjastycznie nastawiona do tych zmian, które miały nadejść w jej życiu.
Zauważyła, że nastrój Lupina się zmienił, kiedy poczuła dłoń zaciskającą się na jej ręce. Przeniosła wzrok w stronę, którą patrzył. Florence Bulstrode, kolejna osoba za którą nie przepadała. Uścisnęła mocniej dłoń Camerona dodając mu otuchy, jakoś sobie poradzą z jej obecnością. Nie miała pojęcia dlaczego na tym przyjęciu była akurat ta dwójka z rodzeństwa Bulstrode za którą ona nie przepadała.
Pomachała jeszcze Brennie na odchodne, po czym przeniosła wzrok na typa, który latał na miotle, a raczej z niej spadł. - Ale jebnął. - Skomentowała jeszcze tę sytuację. - Widać, że dziaders nie umie latać, w sumie może jednak nie będzie tu tak nudno, jak będą próbowali pokazywać, jakie z nich młodziki, szkoda, że nie ma popcornu, ale w sumie mamy tort, jemy? - Szkoda, żeby się rozpłynął, czy coś.