13.07.2024, 02:48 ✶
- To często nie robi różnicy. Ojcom. To nie robi im różnicy. - Odwoływał się do własnego doświadczenia. Przecież jego ojciec miał dwóch synów. I co to zmieniało? Niewiele. Thomas był synem idealnym, do czasu aż uciekł z żoną, hen hen daleko. Wtedy oczekiwania wobec potomastowa zostały złożone na ramiona młodszego dziecka. Nic jednaak z tego nie wyszło, proszę, oto był niekończącym się rozczarowaniem dla swojego ojca, podobnie, jak najwidoczniej Severine była rozczarowaniem dla swojego własnego.
I oto chodziło. Anthony miał zdecydowaną słabość do ratowania ludzi, w których widział odbicie samego siebie. Jeden za drugim... Tonący brzytwy się chwytał a on uwielbiał być tą brzytwą. To było takie proste. Patrzeć na zrujnowaną duszę, patrzeć na to jak cały świat się jej wali. A wtedy tonący brzytwy się chwytał, wtedy nagle wartość wzrastała tak obłakańczo przyjemnie. Nie musiał pić, nie musiał upajać się alkoholem jak jego słodka mucha w momencie, w którym pozostawł jej jedyną nadzieją, nawet jeśli sama zainteresowana jeszcze o tym nie wiedziała.
Nie zamierzał dzielić się swoją prywatną opowieścią, nie chciał opowiadać jej o włsnym bólu zawiedzionych oczekiwań. Nie. Dzisiejszy wieczór był jej przestrzenią, jej sceną rozdarcia, próby przecięcia pępowiny.
- Myślisz, że to cokolwiek by zmieniło? - zapytał niezobowiązująco, wypuszczając zanętę, kusząc ją podzieleniem się swoim bólem, w który mza moment, za dwa będzie mógł włożyć swoje długie palce i uczynić ją na obraz i podobieństwo. Nikt nie był tak lojalny jak złamane dusze, które brzytwą nacieły swoje ręce. Nikt nie był tak lojalny jak Ci, kótrzy krwią podpisali swoje umowy,
I oto chodziło. Anthony miał zdecydowaną słabość do ratowania ludzi, w których widział odbicie samego siebie. Jeden za drugim... Tonący brzytwy się chwytał a on uwielbiał być tą brzytwą. To było takie proste. Patrzeć na zrujnowaną duszę, patrzeć na to jak cały świat się jej wali. A wtedy tonący brzytwy się chwytał, wtedy nagle wartość wzrastała tak obłakańczo przyjemnie. Nie musiał pić, nie musiał upajać się alkoholem jak jego słodka mucha w momencie, w którym pozostawł jej jedyną nadzieją, nawet jeśli sama zainteresowana jeszcze o tym nie wiedziała.
Nie zamierzał dzielić się swoją prywatną opowieścią, nie chciał opowiadać jej o włsnym bólu zawiedzionych oczekiwań. Nie. Dzisiejszy wieczór był jej przestrzenią, jej sceną rozdarcia, próby przecięcia pępowiny.
- Myślisz, że to cokolwiek by zmieniło? - zapytał niezobowiązująco, wypuszczając zanętę, kusząc ją podzieleniem się swoim bólem, w który mza moment, za dwa będzie mógł włożyć swoje długie palce i uczynić ją na obraz i podobieństwo. Nikt nie był tak lojalny jak złamane dusze, które brzytwą nacieły swoje ręce. Nikt nie był tak lojalny jak Ci, kótrzy krwią podpisali swoje umowy,