13.07.2024, 04:12 ✶
Uśmiechnął się, słysząc o chaosie w archiwum BUMu, a potem nieco się skrzywił, bo jednak dla potrzebującego w swoim życiu porządku i zorganizowanej przestrzeni pracy, Prewetta brzmiało to jak prawdziwy koszmar. Sam utrzymywał dokumentację na temat swoich pacjentów w jak największym ładzie. Nawet wszystkie ich wspólne spotkania z Brenną, miał ładnie i starannie zapisane (jak i szczegółowo opisane) w jednym ze swoich dzienników.
– Nie rozmawiałem z nim. Isaac po prostu nam to powiedział w podziemiach, nie wiem od kogo wiedział – dodał, będąc zbyt zmęczonym, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo dyskretna miała być to informacja i że na dobrą sprawę nie powinien nic o niej wiedzieć.
Parsknął śmiechem, głównie dlatego, że i ona parsknęła śmiechem, bo w sumie to chyba nawet nie miał swojego żartu za taki zabawny, a potem westchnął ciężko i przetarł twarz dłonią. Był zmęczony, zaczynała boleć go głową i coraz bardziej odczuwał osłabienie. To najwyraźniej był już ten moment, kiedy musiał ustąpić swojemu ciału i po prostu pójść spać. Nie przyznałby się do tego na głos, ale w tym momencie zazdrościł Brennie, która może i sama potrzebowała drzemki, ale pewnie, przynajmniej fizycznie, czyła się lepiej. Nie że porównywanie siebie to zdrowych ludzi, miałoby mu przynieść coś więcej poza frustracją.
– No dobrze. Chyba rzeczywiście czas, abym się położył – mruknął, chwytając za kubek i wstając powoli z trawy. – Błagam cię, też odpocznij, naprawdę odpocznij, ale wiesz co? Patrząc, że tylko jedno z nas skończyło pod ziemię, to chyba było nie aż tak pechowe spotkanie – I w tym momencie, gdy śmiał powiedzieć coś optymistycznego, życie oczywiście musiało zadrwić z jego słów. Nie wiedział nawet jak to zrobił, ale w jednym momencie chciał zrobić krok, a w drugim już leżał na trawie, tuż przed Brenną, po tym jak poślizgnął się na trawie. Kubek gdzieś się potoczył, a Prewett wydał z siebie jedynie cichy odgłos zmęczonego życiem uzdrowiciela i jakby w akcie poddania się po prostu ukrył twarz w trawie.
– Nie rozmawiałem z nim. Isaac po prostu nam to powiedział w podziemiach, nie wiem od kogo wiedział – dodał, będąc zbyt zmęczonym, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo dyskretna miała być to informacja i że na dobrą sprawę nie powinien nic o niej wiedzieć.
Parsknął śmiechem, głównie dlatego, że i ona parsknęła śmiechem, bo w sumie to chyba nawet nie miał swojego żartu za taki zabawny, a potem westchnął ciężko i przetarł twarz dłonią. Był zmęczony, zaczynała boleć go głową i coraz bardziej odczuwał osłabienie. To najwyraźniej był już ten moment, kiedy musiał ustąpić swojemu ciału i po prostu pójść spać. Nie przyznałby się do tego na głos, ale w tym momencie zazdrościł Brennie, która może i sama potrzebowała drzemki, ale pewnie, przynajmniej fizycznie, czyła się lepiej. Nie że porównywanie siebie to zdrowych ludzi, miałoby mu przynieść coś więcej poza frustracją.
– No dobrze. Chyba rzeczywiście czas, abym się położył – mruknął, chwytając za kubek i wstając powoli z trawy. – Błagam cię, też odpocznij, naprawdę odpocznij, ale wiesz co? Patrząc, że tylko jedno z nas skończyło pod ziemię, to chyba było nie aż tak pechowe spotkanie – I w tym momencie, gdy śmiał powiedzieć coś optymistycznego, życie oczywiście musiało zadrwić z jego słów. Nie wiedział nawet jak to zrobił, ale w jednym momencie chciał zrobić krok, a w drugim już leżał na trawie, tuż przed Brenną, po tym jak poślizgnął się na trawie. Kubek gdzieś się potoczył, a Prewett wydał z siebie jedynie cichy odgłos zmęczonego życiem uzdrowiciela i jakby w akcie poddania się po prostu ukrył twarz w trawie.