13.07.2024, 13:54 ✶
Londyn, 12.08.1972
Cześć Bren!
Dzięki za pamięć i dzięki za talię kart. Oczywiście, że się nadadzą! Jeszcze raz bardzo dziękuję za podarunek.
Na Lammas chłopcy się postarali. Przygotowali niesamowite przedstawienie. Przyznam szczerze, że sam byłem pełen podziwu. To eksperci od mocnych akcentów, stąd zapewne robiło WOW.
Jeśli chodzi o wesele Blacków, to był ciężki orzech do zgryzienia. Nie jestem pewien, kto wpadł na ten pomysł, ale Daphne Black sprawowała nadzór nad całym weselem. Chciała aby było jak najbardziej... z pompą? Żeby każdemu zapadło w pamięci? Coś w ten deseń.
Cóż, wciąż miała coś przeciwko naszym występom. Nie spełniały jej oczekiwań, gdyż słyszała zdecydowanie za mało zachwytów. Mówiła mi o tym wprost. Nie chciałbym o nikim pisać źle, ale ta kobieta ewidentnie ma nad wyraz wygórowane wymagania. Najważniejsze, że ostatecznie zapłaciła.
Też nie chciałem być jeszcze bardziej wymagający względem moich ludzi. I tak robią cuda z tymi przedstawieniami, niekiedy na granicy zdrowego rozsądku. Kiedyś dostanę przez to zawału.
Gdybyś miała któregoś razu wolną chwilę, to czuj się zaproszona do nas w każdy dzień o każdej porze.
Pozdrawiam
Alex
PS. Zapomniałem Ci również podziękować za kontrolę. Z reguły mamy porządek, zazwyczaj staramy się go mieć, ale z magicznymi zwierzakami nie zawsze to jest proste.
Do listu dołączono drobny stosik biletów do cyrku. Około dwunastu.