Czuł się trochę rozczarowany, gdyż nie spodziewał się, że jego syn będzie zdolny do popełniania podobnych błędów co Sophie. Choć w innym kierunku.
Widać było, że Charles wykazywał jakąś skruchę, wciąż przepraszając. Jeżeli wziął do serca te uwagi, to mieć nadzieję, że wyciągnął z tego jakieś lekcje.
Zapytał od razu, marszcząc lekko brwi. Chyba nie będzie skakał między jednym domem a drugim? To w ogóle nie wchodziło w grę. Nie ma chłopak swojego miejsca zamieszkania a w pokoju nie bardzo są na to odpowiednie warunki. Miał jakiś plan?
Jaki to był zysk, Richard nie widział, ale był świadkiem sytuacji, gdzie mimo faktu, że kazał mu z bratem się wynosić, chłopak zadziałał odwrotnie i sprzedawał te świecki, odbierając pieniądze.
- Zysk? Kosztem zdrowia mojego brata?Spojrzał dość poważnie i niezadowolonym z tego w jaki sposób pojawił się ten zysk. Nie widział tutaj tego zysku. Nie dla nich. W tych słowach dał mocny nacisk na to, że bardziej mu w tamtej chwili zależało na zdrowiu brata, a nie pieprzonym zysku z chujoświeczek. Czy naprawdę musiał synowi przypominać co tamtego momentu odjebał? Że się ich nie posłuchał? Trudno teraz było Richardowi uwierzyć w prawdziwość słów przeprosin syna, gdy wyskoczył z tym tematem.
Zapalił papierosa i schował papierośnicę. W tym czasie Charles przyznał mu rację i zapewnił, że wszystko odkręci. Oby ta cała sprawa zakończyła się dobrze. Wielka tylko szkoda, że ten dziennikarz Isaac, musi być ich klientem.
- Skoro już wiesz, że popełniłeś dzisiejszego dnia sporo błędów, mam nadzieję, że lekcje z tego wyniosłeś odpowiednią.Rzekł, widząc że chłopak pochylił się, oczekując najpewniej ojcowskiego gestu, przyjętych przeprosin. Charles był jeszcze dzieckiem. W takich działaniach, szybko on nie dojrzeje do mężczyzny.
Obietnica. Składając ją, trzeba jej dotrzymać. Richard swoje składał bratu i zawsze dotrzymywał. Jak będzie z Charlesem? Zaciągnął się wypuścił dym ustani, gdzieś na bok, nie na syna.
- Trzymam Cię za słowo. Jeżeli chcesz żebym był z Ciebie dumny, daj temu odpowiedni powód. Dzisiejsze zachowanie było bardzo rozczarowujące. Jeżeli masz z czymś problem, rozmawiaj. Jeżeli czegoś nie wiesz, pytaj. Pamiętaj, Norwegia to nie Anglia. Tutaj panuje inna kultura.Po tych słowach, poczochrał Charlesa po głowie. Mając nadzieję, że dotarło do jego łba. Przypomniał mu także, że zmieniając miejsce zamieszkania, w innym kraju panuje inna kultura i obyczaje.
Jeżeli to ten temat mieli za sobą, Richard spojrzał na zegarek, aby sprawdzić godzinę.
- Jak długo ma ten kiermasz trwać?Zapytał. Aby wiedzieć, jak długo przyjdzie im tutaj zostać.