14.07.2024, 21:04 ✶
Chyba wiedziałem, co czuł Harvin. Pustka i chłód, który po sobie zostawiła, tę myśl, której nie chciałem dopuścić do siebie... Była przejmująca, bardzo przejmująca. Dotykała mnie głęboko w sercu. Raniła je. Czułem niedosyt, czułem niesprawiedliwość losu. Człowiek chciał dawać od siebie jak najwięcej, być bohaterem, zbawiać świat, a zamiast tego spotykał na swojej drodze biedne, niczemu winne dziecko, któremu nie mógł pomóc, niezależnie od tego jak bardzo by chciał.
Klęczałem dłuższą chwilę, próbując zapamiętać to krótkie spotkanie, szczególnie zapamiętać twarz Fiony Cape. Nie chciałem jej zapominać, nie chciałem jej skazywać na zapomnienie, jak gdyby nigdy nie istniała. Nie chciałem tego by niektóre płoty były nie do przeskoczenia, ale... zdarzały się też takie. Nie mogłem nic na to poradzić, żaden z nas nie mógł.
- Nie mogliśmy... Ale możemy poinformować o tym jej rodziców. Może... może jeśli spotka któreś z nich, to uwolni się od... - Nie chciało mi to przejść przez gardło. Nie chciałem przyznawać tego głośno. - Może jak przyjdą po nią, będzie mogła spokojnie wrócić do domu. Chodźmy - odparłem w końcu do Harvina, zbierając się z ziemi, zbierając również swoje fanty z Hogsmeade. Już upadł mi nie dokuczał. Teraz było mi przejmująco zimno.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do cyrku. Zapewne w ciągu kilku najbliższych dni miałem się dowiedzieć, że spotkanie rodziców z dziewczynką nie będzie już nigdy możliwe.
Klęczałem dłuższą chwilę, próbując zapamiętać to krótkie spotkanie, szczególnie zapamiętać twarz Fiony Cape. Nie chciałem jej zapominać, nie chciałem jej skazywać na zapomnienie, jak gdyby nigdy nie istniała. Nie chciałem tego by niektóre płoty były nie do przeskoczenia, ale... zdarzały się też takie. Nie mogłem nic na to poradzić, żaden z nas nie mógł.
- Nie mogliśmy... Ale możemy poinformować o tym jej rodziców. Może... może jeśli spotka któreś z nich, to uwolni się od... - Nie chciało mi to przejść przez gardło. Nie chciałem przyznawać tego głośno. - Może jak przyjdą po nią, będzie mogła spokojnie wrócić do domu. Chodźmy - odparłem w końcu do Harvina, zbierając się z ziemi, zbierając również swoje fanty z Hogsmeade. Już upadł mi nie dokuczał. Teraz było mi przejmująco zimno.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do cyrku. Zapewne w ciągu kilku najbliższych dni miałem się dowiedzieć, że spotkanie rodziców z dziewczynką nie będzie już nigdy możliwe.
Koniec sesji