16.07.2024, 15:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2024, 19:24 przez Isaac Bagshot.)
Bar z Erikiem, a później parkiet z Quintessą
-Czasem nie da się niczego zmienić, ale przynajmniej nigdy nie będziesz miał do siebie pretensji, że nie próbowałeś.- Odparł na słowa Erika. I to był właśnie jeden z powodów, dla których Isaac chciał jednak włączyć się w ten konflikt. Jeśli ja nie spróbuję, to nikt inny za mnie tego nie zrobi… myślał. Rozumiał frustrację kolegi i żeby zakończyć ciężki temat, postanowił powiedzieć krótko, co o tym sądził.
-Erik, jeśli przynajmniej jedna osoba będzie ci wdzięczna za to co robisz, to warto. Pomyśl sobie, że jesteś dla kogoś światłem ukrytym w mroku. Voldemort to ciemność, a mrok nigdy nie wygra, jeśli chociaż jedno małe światełko będzie się tlić.- Powiedział pogodnie, patrząc na Longbottoma z niegasnącym błyskiem w granatowych oczach. Położył dłoń na jego ramieniu i zacisnął lekko palce.- Jesteś moim światłem ukrytym w mroku, Eryczku. Ty i Brenna. To mądra kobieta. Powiedziała, żebym nazywał tego gnoja po imieniu i tak będę robił.- Mówiąc o gnoju, miał na myśli Voldemorta. Bagshot miał nadzieję, że Erik przypomni sobie o jego słowach, jeśli w głowie pojawią mu się jakiekolwiek wątpliwości. Powinien bardziej doceniać to co robił.
Muzyka zaczęła grać, a Isaac miał ochotę zatańczyć. Zamówił kolejnego drinka i rozejrzał się za jakąś ofiarą. Dostrzegł, że zbliżała się do nich Quintessa, więc pozdrowił ja ruchem ręki i uśmiechnął się lekko. Kiedy tylko usłyszał, że miała ochotę potańczyć, skierował na nią uważne spojrzenie. Zapewne była w wieku jego matki, ale przecież nie miało to większego znaczenia - nadal wyglądała pięknie i elegancko. Miała ciepły uśmiech i ładny kolor oczu. Isaac uwielbiał wszystkie kobiety i bardzo chętnie towarzyszył im w różnorakich aktywnościach!
- Przepraszam na chwilkę, porwę tę damę do tańca.- Zwrócił się do Erika. Upił łyk ze swojej szklanki, ostatecznie porzucając picie na rzecz innej rozrywki. I jak powiedział, tak oczywiście zrobił. Podszedł do pani Longbottom i uśmiechnął się do niej pogodnie.
-Przepraszam, ale podsłyszałem, że chciałaby pani zatańczyć?- Zapytał, proponując jej swoje ramię. Na oczach kobiety, jego włosy zaczęły przybierać niebieską barwę. Oczy nie musiały, ponieważ i tak były już bardzo granatowe.
Zanim weszli na parkiet, Bagshot obrócił dwa razy swoją partnerką, żeby sukienka oraz narzutka zawirowały, tworząc wokół niej kolorowy wir. Chciał, żeby poczuła się piękna i najważniejsza - on miał być tylko dodatkiem, który rozpali ogień i chęć do dalszej zabawy. Lubił tańczyć. Lubił, kiedy kobieta w jego rękach rozpromieniała się, śmiała i brakowało jej tchu. Lubił patrzeć w oczy swoich partnerek, które w takich momentach wyrażały ekscytację, zachwyt i czystą radość, jakby dzięki tej właśnie chwili, mogły uciec od codziennych trosk.
Isaac jedną ręką objął Tessę w pasie, żeby ją do siebie przyciągnąć.
-Jeśli zabraknie pani tchu, to proszę mi powiedzieć.- Poprosił, a w jego oczach czaiły się chochliki ekscytacji. Pierwsze ich kroki były wolniejsze, tak żeby kobieta mogła przyzwyczaić się do rytmu. Kiedy udało im się zsynchronizować, Isaac przyspieszył nieco, obracając ją wokół własnej osi. Raz, a potem po raz kolejny! Materiał sukienki falował, a rytm tańca przyspieszał z sekundy na sekundę! Ich taniec był pełen energii - zwroty, obroty i proste figury! Kiedy Tessa myślała, że traci równowagę, Isaac od razu łapał ją mocno w pasie, nie pozwalając żeby zgubiła rytm. Kiedy myślała, że brakuje jej tchu, potrafił to wyczuć i zwalniał na dwie sekundy, przyciągając do siebie aby mogła odetchnąć. Widać było, że czerpał z tańca ogromną przyjemność i w tym momencie interesowała go tylko i wyłącznie jego partnerka.
!drinkzniespodzianką
-Czasem nie da się niczego zmienić, ale przynajmniej nigdy nie będziesz miał do siebie pretensji, że nie próbowałeś.- Odparł na słowa Erika. I to był właśnie jeden z powodów, dla których Isaac chciał jednak włączyć się w ten konflikt. Jeśli ja nie spróbuję, to nikt inny za mnie tego nie zrobi… myślał. Rozumiał frustrację kolegi i żeby zakończyć ciężki temat, postanowił powiedzieć krótko, co o tym sądził.
-Erik, jeśli przynajmniej jedna osoba będzie ci wdzięczna za to co robisz, to warto. Pomyśl sobie, że jesteś dla kogoś światłem ukrytym w mroku. Voldemort to ciemność, a mrok nigdy nie wygra, jeśli chociaż jedno małe światełko będzie się tlić.- Powiedział pogodnie, patrząc na Longbottoma z niegasnącym błyskiem w granatowych oczach. Położył dłoń na jego ramieniu i zacisnął lekko palce.- Jesteś moim światłem ukrytym w mroku, Eryczku. Ty i Brenna. To mądra kobieta. Powiedziała, żebym nazywał tego gnoja po imieniu i tak będę robił.- Mówiąc o gnoju, miał na myśli Voldemorta. Bagshot miał nadzieję, że Erik przypomni sobie o jego słowach, jeśli w głowie pojawią mu się jakiekolwiek wątpliwości. Powinien bardziej doceniać to co robił.
Muzyka zaczęła grać, a Isaac miał ochotę zatańczyć. Zamówił kolejnego drinka i rozejrzał się za jakąś ofiarą. Dostrzegł, że zbliżała się do nich Quintessa, więc pozdrowił ja ruchem ręki i uśmiechnął się lekko. Kiedy tylko usłyszał, że miała ochotę potańczyć, skierował na nią uważne spojrzenie. Zapewne była w wieku jego matki, ale przecież nie miało to większego znaczenia - nadal wyglądała pięknie i elegancko. Miała ciepły uśmiech i ładny kolor oczu. Isaac uwielbiał wszystkie kobiety i bardzo chętnie towarzyszył im w różnorakich aktywnościach!
- Przepraszam na chwilkę, porwę tę damę do tańca.- Zwrócił się do Erika. Upił łyk ze swojej szklanki, ostatecznie porzucając picie na rzecz innej rozrywki. I jak powiedział, tak oczywiście zrobił. Podszedł do pani Longbottom i uśmiechnął się do niej pogodnie.
-Przepraszam, ale podsłyszałem, że chciałaby pani zatańczyć?- Zapytał, proponując jej swoje ramię. Na oczach kobiety, jego włosy zaczęły przybierać niebieską barwę. Oczy nie musiały, ponieważ i tak były już bardzo granatowe.
Zanim weszli na parkiet, Bagshot obrócił dwa razy swoją partnerką, żeby sukienka oraz narzutka zawirowały, tworząc wokół niej kolorowy wir. Chciał, żeby poczuła się piękna i najważniejsza - on miał być tylko dodatkiem, który rozpali ogień i chęć do dalszej zabawy. Lubił tańczyć. Lubił, kiedy kobieta w jego rękach rozpromieniała się, śmiała i brakowało jej tchu. Lubił patrzeć w oczy swoich partnerek, które w takich momentach wyrażały ekscytację, zachwyt i czystą radość, jakby dzięki tej właśnie chwili, mogły uciec od codziennych trosk.
Isaac jedną ręką objął Tessę w pasie, żeby ją do siebie przyciągnąć.
-Jeśli zabraknie pani tchu, to proszę mi powiedzieć.- Poprosił, a w jego oczach czaiły się chochliki ekscytacji. Pierwsze ich kroki były wolniejsze, tak żeby kobieta mogła przyzwyczaić się do rytmu. Kiedy udało im się zsynchronizować, Isaac przyspieszył nieco, obracając ją wokół własnej osi. Raz, a potem po raz kolejny! Materiał sukienki falował, a rytm tańca przyspieszał z sekundy na sekundę! Ich taniec był pełen energii - zwroty, obroty i proste figury! Kiedy Tessa myślała, że traci równowagę, Isaac od razu łapał ją mocno w pasie, nie pozwalając żeby zgubiła rytm. Kiedy myślała, że brakuje jej tchu, potrafił to wyczuć i zwalniał na dwie sekundy, przyciągając do siebie aby mogła odetchnąć. Widać było, że czerpał z tańca ogromną przyjemność i w tym momencie interesowała go tylko i wyłącznie jego partnerka.
!drinkzniespodzianką