16.07.2024, 20:33 ✶
Jak zwykle nie rozumiała jak mama mogła cieszyć się z każdego prezentu, który wykonała, albo cóż, ukradła, jak to kiedyś często bywało, czuła jednak przyjemne ciepło, gdy widziała czyste szczęście i wdzięczność na twarzy Ralitsy.
- Hej, to będzie prezent głównie dla ciebie, nie musisz go nikomu pokazywać, ważne, że go masz. - Przytuliła mamę, uśmiechając się przy tym niezwykle ciepło.
Naprawdę czasami zastanawiała się, czy kiedykolwiek się odwdzięczy za te wszystkie lata, gdy Ralitsa wypruwała sobie żyły, by zapewnić jej chociaż minimum godnego bytu. Bo szczerze? Nigdy nie mogła narzekać, że chodziła głodna, czy nie miała podręczników albo szaty do szkoły. Owszem, czasem były one stare, czasem cerowane i mało starczało na dodatkowe przyjemności, ale Viorica wiedziała, że radzą sobie jak mogą.
Czasami czuła wyrzuty sumienia, gdy brała kolejne słoiki i pudełka wypełnione jedzeniem, wiedząc, że jednak trochę powinna odpuścić i dać w końcu mamie do zrozumienia, że naprawdę potrafiła o siebie zadbać. A z drugiej strony, czy wtedy nie musiałaby szukać innych wymówek, by sprawdzić jak się miewa, mniej już wiarygodnych?
- Plan brzmi całkiem dobrze. Co prawda główny rytuał i tak trzeba zrobić pierwszego - nauki Flinty’ego nigdy nie poszły w las - ale możemy wszystko przygotować. - chwyciła mamę pod ramię i skierowała się w stronę jej mieszkania. - I w między czasie możemy coś zrobić z tym strachem na wróble na twoim balkonie, bo straszy ludzi w nocy - dorzuciła, uśmiechając się lekko wrednie. Ile to się nagadała na ten wymysł przymocowany na balustradzie, to tylko one dwie wiedziały.
- Hej, to będzie prezent głównie dla ciebie, nie musisz go nikomu pokazywać, ważne, że go masz. - Przytuliła mamę, uśmiechając się przy tym niezwykle ciepło.
Naprawdę czasami zastanawiała się, czy kiedykolwiek się odwdzięczy za te wszystkie lata, gdy Ralitsa wypruwała sobie żyły, by zapewnić jej chociaż minimum godnego bytu. Bo szczerze? Nigdy nie mogła narzekać, że chodziła głodna, czy nie miała podręczników albo szaty do szkoły. Owszem, czasem były one stare, czasem cerowane i mało starczało na dodatkowe przyjemności, ale Viorica wiedziała, że radzą sobie jak mogą.
Czasami czuła wyrzuty sumienia, gdy brała kolejne słoiki i pudełka wypełnione jedzeniem, wiedząc, że jednak trochę powinna odpuścić i dać w końcu mamie do zrozumienia, że naprawdę potrafiła o siebie zadbać. A z drugiej strony, czy wtedy nie musiałaby szukać innych wymówek, by sprawdzić jak się miewa, mniej już wiarygodnych?
- Plan brzmi całkiem dobrze. Co prawda główny rytuał i tak trzeba zrobić pierwszego - nauki Flinty’ego nigdy nie poszły w las - ale możemy wszystko przygotować. - chwyciła mamę pod ramię i skierowała się w stronę jej mieszkania. - I w między czasie możemy coś zrobić z tym strachem na wróble na twoim balkonie, bo straszy ludzi w nocy - dorzuciła, uśmiechając się lekko wrednie. Ile to się nagadała na ten wymysł przymocowany na balustradzie, to tylko one dwie wiedziały.