Zachowanie Wood pewnie dla niewielkiej ilości osób mogło być uznane za zrozumiałe, jednak, czy się tym przejmowała? No niezbyt. Jej gryfońska odwaga nadal bardzo często przejmowała władzę nad rozumem. Nie, żeby ją to jakoś mocno denerwowało, uważała, że warto jest działać, a nie siedzieć na dupie.
- Ale nic mi się nie stało. - Dodała pewnym tonem głosu do [u[Dory[/u]. Nie zastanawiała się nigdy nad tym, co by było gdyby. Zdecydowanie żyła chwilą, podejmowała irracjonalne decyzje, bo mogła. Najwyżej umrze, czy coś. Była w stanie się poświęcić dla większego dobra, gdyby nie ona pewnie dom zaczął by płonąć, nadal wydawało jej się, że to była głównie jej zasługa, że płomienie go nie dosięgnęły. Na komentarz o tym, że nie jest Brenną spojrzała jedynie na Dorę z wyrzutem. To było oczywiste, że nie jest Brenną, musiała się jeszcze wiele nauczyć, aby dorównać swojemu wzorowi do naśladowania.
- Przekażę im ustnie, nie jestem dobra w pisaniu. - Odparła do Erika z udawanym uśmiechem, nie dało się nie dostrzec w nim złośliwości. Wkurzyli ją strasznie tym swoim ocenianiem, przecież zareagowała najlepiej, jak potrafiła i udało jej się to, co chciała zrobić, bez sensu więc było to ich pouczanie.
- Kurwa - Rzuciła, kiedy się teleportowali. Miała wybór, zrobić to samo i sprawdzić, czy standardowo dla siebie się na kogoś zrzyga, czy po prostu podlecieć tam na miotle. Wybrała drugą opcję, żeby nie dokładać sobie kolejnych nieprzyjemności.
Doleciała tam pewnie w trochę dłuższą chwilę, niżeli miałaby zająć teleportacja, jednak zeskoczyła z miotły przed samymi drzwiami, rzuciła ją w pizdu, po czym sama wbiegła do środka, aż wreszcie dotarła do salonu, gdzie znajdowali się wszyscy.
Przywitał ją widok lewitującego kościotrupa, który był całkiem zabawny, nie ma co się oszukiwać. Nie roześmiała się jednak w głos, żeby nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania.