Nie spodziewał się, że w tym miejscu padną takie pytania, przepytywania? Wymiana informacji i przekazywanie między sobą pewnych plotek. Co prawda, ma to miejsce w każdym publicznym miejscu tego i innych podobnych spotkań rodów Czystokrwistych.
- Naturalnie, zaprosili. Jednakże Lorien nie była ostatnio w formie, więc nie myśleliśmy o uczestnictwie na uroczystościach pokroju wesel. Musieliśmy odpuścić.Odniósł się do pytania Agnes, wyręczając tym samym Lorien. Nie zagłębiał się w szczegóły. Kłamcą był bardzo dobrym. Ale też w tych słowach było nieco prawdy. Lorien po powrocie ze Szkocji, mieszkając w ich rodzinnej kamienicy, dochodziła powoli do siebie. A może i szybko?
Słuchał dalszej wymiany zdań. Obserwował również ich obstawianie i wprawioną w ruch ruletkę. Komentowali zachowanie i działania Atreusa. Faktycznie mogło się wydawać, że miał jakieś problemy ze sobą. Interesujące, że jego zachowanie na lammas połączyli z wcześniejszą obecnością na Widowisku Randkowym. Tutaj Richard spojrzał na Sophie, aby ocenić jej reakcje. Tutaj się nie wtrącał.
Uwagę przeniósł na Camille, która opowiedziała jak to było na tym weselu Blacków. Drinki i jedzenie czymś doprawione? Zwierzyniec na miejscu? Cyrkowcy? Tego by się nie spodziewał po tej rodzinie. Nie wyglądali mu na takich, co by się tak poniżyli. Że rodzice tych młodych na to pozwolili.
- Słuchając, co się wydarzyło na weselu, jestem w stanie przyznać, że postąpiliśmy rozsądnie. Mojej małżonce, panująca tam atmosfera mogłaby nie pomóc.Tutaj z czułością się wypowiedział o Lorien, kładąc dłoń na jej ramieniu, okazując jej swoje wsparcie, troskę i czułość. Jak na męża przystało. W końcu to była ich gra na pokaz. Przeszło mu nawet przez myśl, aby wykorzystać do wytłumaczenia się z nieobecności ich rodziny na weselu pod względem posiadanego daru Jasnowidzenia swojego drogiego kuzyna Alexandra, ale darował sobie. Już sam widok jego osoby tutaj w głównej sali, zastanawiał, czy on zbierał te pieniądze na fundację po to, aby przegrać je w pokera… Być może dzisiaj towarzyszy mu Czarnowidzenie.
Skandale. Jak o tym pomyślał… A wolałby nie myśleć. Jego i brata dzieciaki przyprawiają ostatnio o zawał. Ze on jeszcze swojego nie zaliczył.
Ruletka stanęła. Lorien wygrała. Trzeba bardziej wesprzeć swoją "małżonkę".- Wspaniale kochanie.
Szepnął jej z lekkim uśmiechem. Choć to był początek, niech potraktuje to jako mentalno-czułe wsparcie w dalszej grze. Z kolei dostrzegł po chwili, że jego bratanicę, Agnes wsparła swoimi żetonami.
Gdy Lorien zamierzała uczynić to samo, Richard położył na jej dłoni swoją, powstrzymując ją od tego ruchu.
- Matthias wspomniał, że Sophie mu towarzyszy. A tym samym zapewnił, że nie powinna się finansami przejmować, więc najpewniej użyczy jej swoich żetonów. Niech grają wspólnie. Zgodzisz się ze mną?Zwrócił się do młodzieńca dość uważnie, ale też z uprzejmym tonem. Niech grają jako para. Tak jak Richard, wspierał Lorien. Obrazek rodziców, jaki najpewniej chciała widzieć Sophie. Skoro tak wpatrzona była w Matthiasa. Z tą prośbą skierował się spojrzeniem w kierunku Agnes. Czy szanowna dama będzie miała coś przeciwko, aby młodym pozwolić grać samodzielnie?